Wyszyna czytała „Dziady”. Literatura spotkała lokalną historię
Mrok, zimny deszcz, setki świateł między drzewami i „Dziady” Adama Mickiewicza połączone z historią dawnej Wyszyny. Tegoroczne Narodowe Czytanie, czyli Dziady w Wyszynie miało formę rozbudowanego widowiska, w które zaangażowali się mieszkańcy i lokalne organizacje.
To był wieczór, który trudno było sprowadzić do zwykłego czytania lektury. W lasku obok Starego Cmentarza w Wyszynie literatura, historia miejscowości, scenografia i pogoda stworzyły wyjątkową całość.
Wydarzenie rozpoczęło się przy Starym Cmentarzu. Przybywających gości witał gazeciarz stylizowany na postać sprzed dwóch stuleci, rozdający specjalny numer „Kuriera Wyszyńskiego”. Uczestnicy otrzymywali również pamiątkowe przypinki Narodowego Czytania.
Jednym z pierwszych punktów wieczoru było złożenie kwiatów pod krzyżem na Starym Cmentarzu. Była to chwila pamięci o dawnych mieszkańcach Wyszyny i symboliczne wprowadzenie do dalszej części wydarzenia.
„Dziady” wśród drzew i zniczy
Dokładnie o godz. 19.04 rozpoczęła się główna część widowiska. W lasku obok cmentarza mieszkańcy Wyszyny przedstawili fragmenty „Dziadów” Adama Mickiewicza, ale tekst został wzbogacony o lokalne historie sprzed około dwustu lat.
Wśród bohaterów pojawili się Guślarz, Widmo Złego Pana, Zosia, Kruki i Sowy. Obok nich wprowadzono postacie związane z historią Wyszyny: hrabiego Mikołaja Gurowskiego, jego małżonkę Jadwigę oraz proboszcza parafii wyszyńskiej ks. Saturnina Hoppe.
Widowisko rozgrywało się na czterech scenach rozmieszczonych w różnych częściach lasku. Publiczność znajdowała się w wyznaczonym miejscu, a kolejne sceny pojawiały się wokół widzów.
Efekt wzmacniały brzozowe krzyże, światło lampionów i zniczy, muzyka oraz odpowiednio przygotowana scenografia.
Pogoda dopisała… po swojemu
Tuż po rozpoczęciu czytania ponownie zaczął padać deszcz. Temperatura wyraźnie spadła, a z ust aktorów i widzów zaczęła unosić się para.
Mrok, chłód, las i światło świec stworzyły atmosferę, której nie trzeba było dodatkowo reżyserować. Pogoda dopisała do przedstawienia własną scenografię.
Mimo chłodu uczestnicy pozostali na miejscu i z zainteresowaniem śledzili kolejne sceny.
Dziady w Wyszynie – dopracowane szczegóły
Organizatorzy ze Stowarzyszenia Dzieje Wyszyny i Okolic zadbali również o szczegóły. Historyczne stroje sprowadzono z Łodzi, dopracowano charakteryzację, scenografię i rekwizyty.
Także „Kurier Wyszyński” nie był przypadkowym dodatkiem. Specjalnie przygotowana gazeta stała się jednym z elementów budujących klimat wydarzenia i jednocześnie pamiątką dla uczestników.
Przygotowania do inscenizacji trwały kilka miesięcy i zaangażowały wielu mieszkańców oraz przedstawicieli lokalnych organizacji.
Po widowisku wspólny stół
Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali druhowie z OSP Jabłonna, OSP Kałek i OSP Wyszyna.
Po zakończeniu części artystycznej przyszedł czas na spotkanie przy wspólnym stole. O tradycyjne potrawy zadbały Stowarzyszenie Kobiet Wyszyńskie Kasztelanki oraz Koło Gospodyń Wiejskich z Beznazwy.
Na stołach pojawiły się m.in. dziady z kapustą, pyry z gzikiem, chłopskie jadło, polewka i placek drożdżowy. Tradycyjnie działała również strefa grillowa przygotowana przez sołtysa Sołectwa Wyszyna.
Tegoroczne Narodowe Czytanie pokazało, że w Wyszynie lokalna historia nie musi pozostawać wyłącznie w archiwach i kronikach. W połączeniu z literaturą, teatrem i zaangażowaniem mieszkańców może stać się żywą opowieścią, która przyciąga zarówno miejscowych, jak i gości.
Fot. Retroczerwien.pl


