Wywiad z Adrianną Kolendą Mistrzynią Świata w Kata Kyodokyokushin
Adrianna Kolenda to 15-letnia uczennica „Piątki”, zawodnicza Klubu Sportów i Sztuk Walk w Turku i… Mistrzyni Świata w Kata Kyodokyokushin. Ada została powołana do Kadry Narodowej Kyodokyokushin jako reprezentantka Polski w Pucharze Świata w Kazachstanie. Z mistrzostw, które odbyły się w listopadzie wróciła ze złotem w kata i brązem w kumite.
Złota Ada swoją przygodę z karate rozpoczęła w 2010 roku wraz z pójściem do podstawówki. Na co dzień trenuje karate Shinkyokushin. Jak sama mówi jej największy dotychczasowy sukces to tegoroczne mistrzostwo w kata w Kazachstanie. To jednak nie jedyny sukces jaki odniosła. Na tych samych zawodach zdobyła również brąz zajmując trzecie miejsce w kumite. Młoda mistrzyni zgodziła się opowiedzieć o sobie i jej przygodzie z karate.
Marta Kiszewska: Dlaczego zainteresowałaś się akurat tą dyscypliną sportu?
Adrianna Kolenda: Właściwie to rodzice zapisali mnie i siostrę. Z początku miało być to tylko dla jakiejkolwiek aktywności. Jednak po czasie zaczęłyśmy brać udział w zawodach i tak jakoś samo wyszło.
MK: Twój pierwszy sukces to?
AK: Chyba to było w 2013 roku, zdobyłam wtedy 3 miejsce w kata (pokazach) na Mistrzostwach Wielkopolski.
MK: Jak często trenujesz?
AK: Samo karate 3 razy w tygodniu, ale chodzę też na siłownię 3 razy w tygodniu i staram się minimum raz w tygodniu być na basenie.
MK: Jak się znalazłaś na mistrzostwach świata?
AK: Dostałam powołanie od Macieja Misiaka, Kancho z Warszawy, organizacji Kyodokyokushin. O tych mistrzostwach słyszałam już wcześniej i bardzo chciałam na nie pojechać.
MK: Jak wyglądały przygotowania do mistrzostw?
AK: Nie ukrywam, że przygotowania nie były lekkie. Sama musiałam zadbać o kata i codziennie wieczorem robiłam kata w pokoju do czasu, aż nie stwierdziłam, że jest dobrze. W kumite (w walkach) było trochę łatwiej, bo kondycyjnie i siłowo trenował mnie Marcin Hartman trener personalny.
MK: Czy było trudno zdobyć złoto?
AK: Na pewno nie było to proste, bo poziom był faktycznie wysoki, a ja bardzo się stresowałam.
MK: Jak się czujesz jako Mistrzyni Świata?
AK: Niesamowicie. Gdy myślę o tym uśmiech samowolnie pojawia się na mojej twarzy.
MK: Jakie atuty musi posiadać zawodnik aby uprawiać tę dyscyplinę sportu?
AK: Hmm… z pewnością musi mieć samozaparcie i być uparty. Trzeba także wiedzieć, że ból minie i nie cofać się gdy boli a iść do przodu. Powinien też lubić to co robi, bo inaczej nie ma to sensu.
MK: Czy jesteś na jakiejś szczególnej diecie? Musisz czegoś przestrzegać?
AK: Nie, jem wszystko na co mam ochotę. Jednak staram się ograniczać słodycze, fast foody. Staram się jeść zdrowo, ale nie mam żadnej specjalnej diety.
MK: Masz swojego mistrza, kogoś na kim się wzorujesz?
AK: Jako dziecko moimi autorytetami byli Rafał Gębalski i Paulina Sobieracka z naszego klubu i dalej bardzo mi imponują. Teraz jednak nie mam jednego wzoru, jest sporo gwiazd, nie tylko z karate, którymi się wzoruje.
MK: Jaka była Twoja dotychczas najtrudniejsza walka i dlaczego?
AK: Była to moja pierwsza walka. Gdy byłam mała panicznie bałam się walk. Nie chciałam w nich startować i wychodzić na mate. Jednak w końcu dzięki senseiowi wystartowałam. Już nigdy się nie bałam wychodząc na mate.
MK: Co karate wniosło do twojego życia?
AK: Karate zawdzięczam bardzo dużo, poza pasją do sportów umocniło mój charakter i opanowanie, wbiło do głowy samodyscyplinę i to dzięki niemu jestem uparta, co nie zawsze jest dobre.
MK: Czy tylko karate wypełnia Ci czas?
AK: Nie, jak wspomniałam wcześniej ćwiczę też na siłowni, co bardzo lubię. Jestem też młodszym ratownikiem i uwielbiam czytać książki. Ponadto rysuje, słucham ciągle muzyki. No i oczywiście uczę się.
MK: Co chciałabyś osiągnąć w tej dyscyplinie sportu?
AK: Najbardziej chciałabym wystartować na olimpiadzie, gdy będę starsza… ale to raczej tylko marzenia.
MK: Czy Twoim zdaniem kobiety powinny uprawiać ten sport?
AK: Zdecydowanie tak, jeśli tylko im się to podoba.
MK: Co chciałabyś dostać pod choinkę?
AK: Jeszcze o tym nie myślałam, ale chyba nowe ochraniacze, jakąś dobrą książkę albo kilka, słuchawki na siłownię, może coś do motocykla i to chyba wszystko.
MK: Czy chciałabyś coś dodać?
AK: Tak. Chciałabym podziękować moim sponsorom, dzięki którym mogłam pojechać na mistrzostwa: Miastu Turek, Starostwu Powiatu Tureckiego, Radzie Rodziców SP nr 5 w Turku oraz firmom: „Zesiuk” Antoniego Zesiuka w Turku, „Alexas” Marcina Wypchło w Laskach, „arsoptic” w Turku i oczywiście Marcinowi Hartmanowi z Turku trenerowi personalnemu za przygotowanie motoryczne.
Dziękuję za rozmowę i życzę wymarzonych prezentów pod choinką.
foto: nadesłane

