Powiat TureckiSamorząd

Kto odpowie za „kreatywną księgowość” w SP ZOZ W Turku?

Dariusz Młynarczyk

Miał być sukces. Jest poważne pytanie o transparentność finansów publicznych. SP ZOZ w Turku formalnie zakończył 2025 rok z zyskiem 10 tys. zł, ale tylko dlatego, że pod koniec roku umorzono mu 2 mln zł pożyczki. Bez tej decyzji szpital zanotowałby blisko 2 mln zł straty, a na działalności podstawowej strata sięgnęła niemal 4 mln zł.

Dyrektor szpitala Jacek Sawicki, wspierany przez starostę Jana Smaka i wicestarostę Władysława Karskiego, publicznie ogłosili, że SP ZOZ w Turku po raz pierwszy od lat zakończył rok z zyskiem. W mediach społecznościowych pojawiła się rolka, która miała pokazać mieszkańcom, że trudne decyzje przyniosły efekt, a placówka „wychodzi na prostą”.

To miał być triumf.

Jednak analiza oficjalnego sprawozdania finansowego pokazuje, że ten sukces został zbudowany na jednorazowym zabiegu księgowym. I właśnie to powinno dziś budzić największe pytania.

Zysk z 10 tysięcy, strata z 2 milionów

Sprawozdanie z wykonania planu finansowego szpitala wskazuje, że wynik netto za 2025 rok wyniósł 10 tys. zł zysku. Tę kwotę przedstawiono jako dowód skutecznego zarządzania.

Ale ten sam dokument jasno pokazuje, że w pozycji pozostałe przychody operacyjne i przychody finansowe ujęto 2 mln zł z tytułu umorzenia pożyczek. To oznacza, że bez tej decyzji wynik finansowy byłby ujemny i wyniósłby około –2 mln zł.

Mówiąc wprost: nie było realnego zysku. Był jedynie zysk na papierze wykreowany decyzją zarządu powiatu.

Prawdziwy stan SP ZOZ w Turku: niemal 4 mln zł straty

Jeszcze bardziej alarmujące są dane dotyczące podstawowej działalności szpitala. Strata na sprzedaży, czyli na faktycznej działalności leczniczej, wyniosła 3 944 742,62 zł

Plan przewidywał stratę na poziomie 1 357 123,92 zł. Oznacza to wynik gorszy od planu o ponad 2,5 mln zł! To właśnie ten wskaźnik pokazuje, czy restrukturyzacja i działania oszczędnościowe przynoszą efekt.

A skoro po zwolnieniach pracowników i likwidacji oddziału strata nadal wynosi niemal 4 mln zł, to trudno mówić o naprawie.

Czy mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd?

Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego w publicznym przekazie tak mocno eksponowano „zysk”, a nie wyjaśniono, że został on osiągnięty dzięki umorzeniu 2 mln zł? Mieszkańcy mają prawo oczekiwać pełnej i uczciwej informacji. Pokazanie wyłącznie końcowej liczby bez wyjaśnienia mechanizmu, który do niej doprowadził, może być odebrane jako świadome budowanie politycznej narracji sukcesu.

Jeszcze bardziej niepokojąco brzmi informacja, że powiat ma ponownie pożyczyć szpitalowi 2 mln zł.

Jeżeli w ciągu kilku miesięcy najpierw umarza się 2 mln zł, aby poprawić wynik finansowy, a następnie znów udziela pożyczki na tę samą kwotę, to mieszkańcy mają pełne prawo pytać, czy nie mamy do czynienia z kreatywną księgowością w finansach publicznych.

Kto za to odpowie?

Dziś najważniejsze pytanie nie brzmi już, czy szpital formalnie wykazał zysk. Pytanie brzmi: kto poniesie odpowiedzialność za stworzenie fałszywego obrazu sytuacji finansowej placówki?

Bo liczby są jednoznaczne. Szpital nie wyszedł na prostą. Na prostą wyszedł jedynie przekaz polityczny.

Dariusz Młynarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć − jeden =