BlogGospodarkam. TurekPolitykaSamorządTemat dnia

Radni zalegalizowali ubiegłoroczne mataczenia przy głosowaniu budżetu obywatelskiego

Szlachetna idea budżetu obywatelskiego nie ma szczęścia w Turku do radnych przyjmujących regulamin budżetu partycypacyjnego. W ubiegłym roku zostawili lukę, dzięki której w zgodzie z regulaminem jedna osoba mogła głosować kilkadziesiąt/kilkaset razy. Na czwartkowej sesji mieli szansę swój błąd naprawić. Niestety nie tylko luki nie usunęli, ale wręcz ją zalegalizowali. Jedynie radny Albin Zańko zachował trzeźwość umysłu i głosował „przeciw” wprowadzanym zmianom.

Ubiegłoroczne zawirowania nad turkowskim budżetem obywatelskim odbiły się szerokim echem w kraju. Nasz tekst „Budżet obywatelski. Radna Ziemi Turkowskiej przyznała się na sesji do mataczenia przy głosowaniu” był jednym z najczęściej czytanych artykułów na portalu. Przytoczyliśmy wówczas wypowiedź radnej, która publicznie na sesji przyznała się do nieetycznego procederu, nie widząc w swoim postępowaniu niczego nagannego.

Ja nie musiałam codziennie ich wbijać (dop. T24: chodzi o oddawanie głosu przez internet), i to że akurat z mojego IP poszło bardzo dużo, to nie znaczy, że doszło do jakiegoś fałszerstwa. Więc uważam, że było to wszystko jak najbardziej legalne, a roztrząsanie takich spraw, mówienie czy doszło do sfałszowania to dla mnie to jest po prostu żenujące.

Poniżej plik dźwiękowy z wypowiedzią pani radnej.

Czy wszystko odbyło się legalnie? Czy sprawa została wyjaśniona? Nie, nie została

Radni z klubu „Ziemia Turkowska” także brnęli i twierdzili, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Sama pani radna chociaż publicznie ogłosiła, że jej dobra zostały naruszone, do sądu pozwu nigdy nie złożyła, by bronić swojego imienia. Najwyraźniej ktoś mądrzejszy wytłumaczył jej, że wygranie przez nią takiej sprawy przed sądem graniczyłoby z cudem. W końcu sama, przez nikogo nie naciskana, publicznie przyznała się do procederu.

Radni podnosili także, że sprawę badała prokuratura i żadnych zarzutów nie postawiła. Przypomnijmy więc, że po blisko dwóch miesiącach sprawa zaczęła wizerunkowo ciążyć burmistrzowi i dlatego ogłosił on, że skieruje zawiadomienie do prokuratury. Problem w tym, że burmistrz nigdy nie upublicznił swojego zawiadomienia ani odpowiedzi z prokuratury.

  • Nie wiemy więc, czy burmistrz pytał, czy wielokrotne głosowanie przez tę samą osobę za inne osoby jest zgodne z prawem.
  • Nie wiemy, czy prokurator odmówił wszczęcia postępowania czy też je wszczął i umorzył.

Równie dobrze burmistrz Antosik mógł w swoim zawiadomieniu zapytać czy głosowanie w piątek popołudniu jest zgodne z regulaminem budżetu obywatelskiego? Można przypuszczać, że na tak sformułowane zapytanie prokurator mógł odpowiedzieć Tak, jest zgodne z regulaminem albo odmówić wszczęcia postępowania, nie dopatrując się w głosowaniu w piątek popołudniu czynu zabronionego.

Zawiadomienie do prokuratury jak tajne przez poufne

Na wczorajszej sesji rady miasta radny Albin Zańko pytał czy zgłoszenie sprawy do prokuratury przez burmistrza zostało opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Radna Mariola Pacześna potwierdziła, po czym zaczęła ironizować dlaczego radny jeszcze się z nim nie zapoznał. Po chwili na salę obrad powrócił burmistrz Antosik i oświadczył, że sprawa nie była publikowana w BIP-ie, bo nie było takiego obowiązku. Nie przytoczył jednak treści swojego zawiadomienia ani odpowiedzi prokuratury.

Warto też przypomnieć skalę oddawania głosów z jednego nr IP. Szerzej pisaliśmy o tym w artykule: Budżet obywatelski. Kto głosował 303 razy z jednego adresu IP? Były przypadki, iż z jednego nr IP oddawano 117, 148 czy też nawet 303 głosy!

Zasadne jest więc postawienie pytania: Jeżeli w ubiegłym roku wszystko było w porządku, jak twierdzą radni Ziemi Turkowskiej, to po co forsowali zmiany w regulaminie na wczorajszej sesji?

Jakie zmiany wprowadzono do regulaminu budżetu obywatelskiego?

Wprowadzono m.in. zapis o następującej treści: Dopuszcza się oddanie głosu w formie elektronicznej w imieniu innej osoby wyłącznie na podstawie pisemnego upoważnienia do wprowadzania przekazanych danych do głosowania do systemu elektronicznego wraz z podpisem.

Radny Zańko trafnie podnosił, że zaproponowany zapis może być wykorzystywany przez nieuczciwe osoby, które pod przykrywką budżetu obywatelskiego będą wyłudzały dane osobowe od mieszkańców. Ponadto pozostaje problem zgłaszania uzyskanego zbioru danych do RODO (dawny GIODO). Nierozstrzygnięta pozostaje kwestia weryfikacji wiarygodności pisemnych upoważnień.

Wprowadzone zmiany nie rozwieją więc wszystkich wątpliwości. Tworzą natomiast wrażenie próby zalegalizowania ubiegłorocznego procederu.

Dlaczego nie uchwalono możliwości głosowania korespondencyjnego?

Zaskoczeniem jest, że żaden z radnych nie wpadł na pomysł głosowania korespondencyjnego. Miasto dysponuje informacją, ile osób zameldowanych jest w danym gospodarstwie domowym. Istnieją przecież sposoby przeprowadzenia głosowania korespondencyjnego z zachowaniem tajności głosu, bez ryzyka głosowania wielokrotnego przez tę samą osobę. Można połączyć głosowanie korespondencyjne z głosowaniem internetowym bez możliwości zdublowania głosu.

Rozwiązania przyjęte na czwartkowej sesji nie zapewniają tajności głosowania. Problemem pozostaje ponadto brak społecznej kontroli nad sporządzaniem i zatwierdzaniem protokołu z obliczania wyników głosowania.

Dariusz Młynarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście + 2 =