Gospodarkam. Turek

Drzewa na Wyzwolenia. Wycinka nie jest jedynym rozwiązaniem

Dariusz Młynarczyk

Miasto Turek przekonuje, że podczas prac na Osiedlu Wyzwolenia część drzew trzeba usunąć, bo ich korzenie kolidują z nową nawierzchnią. Problem jest realny, ale wycinka nie musi być jedynym rozwiązaniem. W XXI wieku istnieją technologie pozwalające pogodzić przebudowę parkingów i ulic z ochroną dojrzałych drzew.

W piśmie z 15 lipca wiceburmistrz Joanna Misiak-Kędziora informuje, że podczas robót odsłonięto rozległy i płytko położony system korzeniowy części drzew. Według miasta jego położenie uniemożliwia wykonanie nowej nawierzchni zgodnie z przyjętym projektem. Podobną argumentację miasto przedstawiło teraz na swoim Facebooku.

Jest jednak jeden istotny szczegół. W miejskim poście mowa jest o „remoncie”, podczas gdy postępowanie przetargowe dotyczyło przebudowy. A to istotna różnica również z punktu widzenia oczekiwań mieszkańców.

Skoro przebudowa, to można było zrobić inaczej

Współczesne projektowanie ulic i parkingów zna rozwiązania pozwalające ograniczyć ingerencję w system korzeniowy. Można stosować konstrukcje niewymagające tradycyjnego, głębokiego korytowania, nawierzchnie przepuszczalne czy rozwiązania rozkładające obciążenie nad korzeniami.

W niektórych przypadkach nawierzchnię można wręcz podnieść ponad istniejący system korzeniowy.

Nie jest to teoria. Wytyczne stosowane przez Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu wymagają przy inwestycjach prowadzonych przy drzewach uwzględnienia ochrony ich systemów korzeniowych już na etapie projektowania. W jednym z poznańskich projektów wprost przewidziano ręczne odsłanianie korzeni, zakaz uszkadzania korzeni szkieletowych oraz wykonanie przepuszczalnej nawierzchni w ich sąsiedztwie. 

To oczywiście nie oznacza, że każde drzewo na Osiedlu Wyzwolenia da się uratować. O tym powinien decydować jego rzeczywisty stan. Jeżeli fachowa ocena stanu konkretnego drzewa wykaże, że jest ono chore lub rzeczywiście grozi przewróceniem, to bezpieczeństwo mieszkańców musi być najważniejsze.

W XXI wieku można naprawiać błędy sprzed 40 lat

Miasto samo wskazuje, że problem jest skutkiem technologii zastosowanej około 40 lat temu. Ulicę wykonano wówczas na betonowych płytach, przez co korzenie nie mogły prawidłowo rozwijać się w głąb i zaczęły rozrastać się płytko pod nawierzchnią.

Jeżeli więc stara technologia była nieprzyjazna dla drzew, przebudowa prowadzona w XXI wieku może być okazją do naprawienia tego błędu, a nie jego powielenia.

Ale czym innym jest usunięcie drzewa ze względu na jego stan, a czym innym stwierdzenie, że musi zniknąć, bo nie mieści się w obecnym rozwiązaniu projektowym.

Można uratować drzewa, ale trzeba zmienić projekt

Alternatywa prawdopodobnie oznaczałaby wstrzymanie części prac, dodatkową ekspertyzę, projekt zamienny i zastosowanie droższej technologii. Inwestycja mogłaby więc potrwać dłużej i kosztować więcej.

To jednak powinno być jasno powiedziane mieszkańcom: 

nie chodzi o to, że technologicznie nie ma innego wyjścia.
Inne rozwiązania istnieją, tylko ich zastosowanie może być trudniejsze i droższe.

Miasto zapowiada nowe nasadzenia. To oczywiście lepsze niż pozostawienie terenu bez zieleni, ale kilkuletnia sadzonka nie zastąpi kilkudziesięcioletniego drzewa. Nawet jeśli nowe drzewa się przyjmą i będą prawidłowo pielęgnowane, podobny cień, wielkość korony i wpływ na mikroklimat osiedla osiągną dopiero po wielu latach, być może po kilku dekadach.

Dlatego pytanie na Osiedlu Wyzwolenia nie powinno brzmieć tylko: „czy obecny projekt można wykonać bez wycinania drzew?”

Warto zadać także drugie: „czy można zmienić projekt przebudowy tak, żeby możliwie najwięcej dojrzałych drzew uratować?”

Bo skoro przebudowujemy ulicę po 40 latach, warto zrobić to tak, aby za kolejne 40 lat ktoś nie musiał tłumaczyć mieszkańcom, że dzisiejsza technologia również okazała się błędem.

Dariusz Młynarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

13 − 13 =