BlogHistoriam. TurekSpołeczeństwo

Turek. Czy jest przyszłość dla wąskotorówki?

Czy turkowska wąskotorówka musi zniknąć z miejskiego krajobrazu? O historii kolejki rozmawiano podczas spotkania z Andrzejem Tajchertem.

Andrzej Tajchert z wykształcenia jest informatykiem, ale pasjonują go koleje wąskotorowe. Jest autorem publikacji i artykułów poświęconych tej tematyce. Mieszkańcom Turku opowiadał o historii wąskotorówki, której tory biegną przez miasto. Kolejka pojawiła się w mieście 101 lat temu, podczas I wojny światowej. – W Turku kolejka najdłużej walczyła ze zmianami na rynku transportowym. W 1913 roku cukrownia Zbiersk zaczęła budować linię waskotorową z Opatówka do Zbierska. Wybuchła wojna i sytuacja się zmieniła, ale kolejka nie uległa zniszczeniu. Cukrownię zajęli Niemcy, ale budowa linii kolejowej trwała w najlepsze. Cukrownia sama dokończyła inwestycję. Władze niemieckie poprowadziły natomiast budowę ze Zbierska do Turku – opowiadał początki kolejki Tajchert.

Jeszcze w czasie I wojny turkowską kolejkę przejęły samorządy powiatu kalisko – tureckiego i Kalisza. Na przedmieścia Kalisza, do Majkowa przedłużono zresztą zasięg wąskotorówki. Największym klientem przez wiele lat była cukrownia Zbiersk, dowożąca kolejką węgiel i kamień wapienny oraz buraki cukrowe. Na ożywienie gospodarcze miasta to jednak istotnie nie wpływało. Przewozy pasażerskie kolejką z Turku spadały z roku na rok i w latach wielkiego kryzysu lat 30. XX wieku praktycznie zamarły. Władze kolejki uruchomiły nawet własne autobusy, kursujące znacznie szybciej niż kolejka. Autobusy FIAT jeździły z Turku do Kalisza i Koła. Autorowi nie jest znane żadne ich zdjęcie, niestety. Dziennie do Turku kursowała tylko jedna para pociągów (tj. przyjeżdżał jeden pociąg i tego samego dnia wracał). Niewielka stacja w Turku ożywała nieco bardziej jesienią w związku z załadunkiem buraków cukrowych dla cukrowni Zbiersk, innych produktów rolnych i węgla do ogrzewania w sezonie zimowym. Tego stanu nie zmieniło nawet początkowo przejęcie kolejki przez PKP w 1948 r.

Kolejne zmiany przyniosła budowa elektrowni Adamów, stację w Turku rozbudowano o bocznicę do elektrowni, pojawił się nowy tabor, poszerzono rozkład jazdy przewozów pasażerskich, a z czasem wprowadzono tzw. transportery – platformy do przewozu wagonów normalnotorowych. Lata 80. to spadek przewozów, po krótki wzroście w czasie stanu wojennego przyszedł kolejny regres. Turkowska wąskotorówka była ostatnią w kraju, która przewoziła towary. Niestety nie uchroniło to jej przed likwidacją.

Przed uczestnikami spotkania postawiono pytanie o to, czy kolejka wąskotorowa w Turku to historia zamknięta? Być może da się po istniejących torach jeździć drezyną „kiwajką”, co byłoby atrakcją nie tylko dla najmłodszych.

 

 

4 thoughts on “Turek. Czy jest przyszłość dla wąskotorówki?

  • Po „istniejących torach”? Czyli gdzie? Tory są zdewastowane, zaasfaltowane (vide obwodnica) rozkradzione.
    O takich planach, trzeba było odmawiać 15 lat temu, gdy jeszcze miały sens.
    Teraz trzeba by zastanowić się jak wykorzystać utwardzony szlak. Aż się prosi ścieżka rowerowa!

    Odpowiedz
    • panie Janku, mam wrazenie ze tych torów to brakuje niewiele. mozna by odbudowac jako atrakcje turystyczną na niewielkim odcinku, chociazby do Grzymiszewa. ale na to potrzeba pieniedzy, a tych jak zwykle brakuje no i nie wiadomo jak by to wyglądało od stony zyskownosci . miłe wspomnienia mam z tą kolejką. na wagary się nią jezdziło w pierwszy dzien wiosny.

      Odpowiedz
  • Czy jest przyszłość dla wąskotorówki?

    Na całej długości (przynajmniej w mieście, ale też w gminie Turek) zrobić ciąg spacerowo-rowerowy z 2-3 miejscami rekreacji, odpoczynku, może małej gastronomii. Drogę rowerową wyasfaltować, a dla spacerowiczów położyć płyty chodnikowe. Obsadzić zielenią wysoką po obu stronach. Mielibyśmy istną turkowską prawie bezkolizyjną „autostradę” rowerową wschód-zachód. Drugą podobną robić wzdłuż cieku Folusz.

    Na terenie byłej stacji PKP zachować kilkaset metrów torów. Jako zabytek i atrakcję turystyczną postawić jeden wagon towarowy, jeden pasażerski i parowóz. Przejażdżki drezyną „kiwajką” ale też zawody mogłyby również być atrakcją, nie tylko turystyczną.

    Wszystko jest do zrobienia; kwestia woli politycznej czy taki projekt chce się zrobić. A dalej to już tylko rozwiązywanie poszczególnych problemów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć + 5 =