Kilka uwag o sztuce i o tzw. sztuce – Spotkanie z Janem Kantym Pawluśkiewiczem
Mistrz do łez rozbawił zgromadzonych czytając eseje prof. Bronisława Maja, napisane na prośbę Jana Kantego. Bezpośrednie zderzenie obu tekstów ze sobą wywołują uśmiech u każdego. Pierwszy nosi tytuł „Kilka uwag o sztuce” a drugi „Kilka uwag o tzw. sztuce”.
Spotkania na żywo z artystami zawsze niosą ze sobą pewnego rodzaju niepewność, rzec by można, że nawet ryzyko. Nigdy nie wiemy, czy dany artysta nie okaże się megalomanem i egoistą zapatrzonym tylko w siebie i swoją twórczość. Jan Kanty Pawluśkiewicz okazał się być człowiekiem z niezwykłym poczuciem humoru oraz dystansu do siebie samego. 2,5 godziny spędzone w turkowskim muzeum nie były czasem straconym.
Poniżej eseje autorstwa prof. Bronisława Maja.
Kilka uwag o sztuce
Wiele jest cudowności i wspaniałości na świecie.
Jest muzyka. Jest teatr. Są balety prześliczne. I jeszcze tysiąc rzeczy wzniosłych, olśniewających, uduchowionych, i jest poezja.
Ale ze wszystkich najcudowniejsza, najwdzięczniejsza i najświętsza – jest sztuka piękna. Już sama nazwa uskrzydla i przebóstwia wrażliwe dusze i czułe serca ludzkie. Cóż to bowiem jest sztuka piękna? Sztuka – czyli mistrzostwo, najwyższe, bliskie boskiemu, arcymistrzostwo w pięknie.
Sztuka to jest najwznioślejszy hołd, jaki składa człowiek Stwórcy i Naturze. To jest to najwspanialsze, co człowiek uczynić może światu.
Obraz – dzieło ożywione boską siłą geniuszu – to esencja piękna, kwintesencja harmonii i Natury, najwyższe uniesienia ludzkiego Ducha. Obraz – stwarzający go artysta staje się na podobieństwo Stwórcy – to Natura pochwycona w cudowną sieć linii, barw i kształtów. Obraz – to natura przefiltrowana przez boskie oko artysty, napełniona jest duchem, upoetyczniana nieśmiertelnym jego marzeniem o idealnym pięknie. Bo obraz – to Natura udoskonalona, piękno spotęgowane, rzeczywistość w samej swej istocie. Bowiem sztuka nie tylko naśladuje boski cud natury – ona obdarza go ostateczną Mądrością. Dobrocią i najwyższą Prawdą. Nigdy kwiat, wieża czy piękna kobieta nie są tak piękne, nieskazitelne – jak ich wizerunki, czarem sztuki stworzone na płótnie ręką artysty.
Bo sztuka to przecudne tajemnicze lustro, jakie człowiek stawia przed światem i naturą, i w którym ów świat i natura jeszcze się ponad siebie wznoszą – w królestwo Ducha, doskonałych proporcji i najczystszego piękna: w boską harmonię ideału.
Kilka uwag o tzw. sztuce
Wiele jest obrzydliwości i plugastwa na świecie.
Jest sodomia. Jest polityka. Jest hamburger. I tysiąc jeszcze ohydnych, obłych i obleśnych rzeczy, i jest disco, i różne takie.
Ale ze wszystkich – rzeczą najplugawszą, najhaniebniejszą i najgłupszą jest tak zwana sztuka. Co to jest „sztuka”? Już sama nazwa to mówi: tak jak jest świnka i świnia, flaszka i flacha, tak jest: sztuczka i sztuka. Sztuczka – czyli kuglarstwo, cygaństwo, pic i omamienie. A „sztuka” to jest wielka sztuczka – oberoszukaństwo, monstrualny pic i superkuglarstwo.
To jest najniewdzięczniejsza obraza Boska i chamskie pośmiewisko z matki Natury. To jest to najgorsze, co człowiek może zrobić światu.
Bierze taki i zbija cztery wstrętne deseczki, rozciąga na tym jakąś szmatę, a potem łapie za pędzel ze szczeciny knura, i paskudzi na tej szmacie rozciągniętej, macza ten pędzel w jakichś podejrzanych świństwach i chlapie, chlapie, chlapie, aż całą szmatę zachlapie. A jak już całość zachlapie, to wiesza na ścianie i zwołuje innych kretynów – no to przyłażą i się gapią, i udają, że tam widzą piękny kwiat albo potężną wieżę, albo gołą babę. A kwiat jest w ogrodzie, wieża jest na rynku, a baba jeszcze gdzie indziej – a tam jest tylko ta płaska zachlapana szmata.
A ci durnie wytrzeszczają gały i żaden się nie przyzna, że widzi tylko szmatę zasmarowaną. I tak stoją i kretynieją coraz bardziej – na obrazę Boską, na urągowisko i to jest ta cała „sztuka”, ta sztuczka plugawa.
fot. Anna Wloch
