Wójt kontra OSP Szadów Pański. Burzliwa sesja w gm. Turek
Podczas wczorajszej sesji Rady Gminy Turek doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy władzami gminy a druhami z OSP Szadów Pański. Prezes Perliński i naczelnik Korzeniowski zarzucają wójtowi Karolowi Mikołajczykowi marginalizowanie jednostki, blokowanie jej działalności i próbę paraliżu operacyjnego. Wójt odpowiada, że problemem jest ponad 30-letni samochód zakupiony przez druhów bez konsultacji z zarządem gminnym OSP.
Na sesji pojawili się przedstawiciele OSP Szadów Pański z prezesem Januszem Perlińskim i naczelnikiem Zbigniewem Korzeniowskim. To właśnie Korzeniowski przedstawił obszerne stanowisko strażaków dotyczące konfliktu z władzami gminy.
Spór o nowy wóz strażacki
Sednem konfliktu jest zakup przez OSP Szadów Pański samochodu Iveco Eurocargo o masie 7,5 tony. Strażacy sprzedali wcześniej otrzymanego w darowiźnie Forda Transita i za własne środki nabyli większy pojazd ratowniczy.
Druhowie podkreślają, że choć pojazd ma ponad 30 lat, jego stan techniczny jest bardzo dobry, a przebieg wynosi zaledwie około 15 tys. kilometrów. Co więcej – argument wieku pojazdu budzi duże kontrowersje także dlatego, że średni wiek samochodów użytkowanych przez jednostki OSP na terenie gminy Turek wynosi około 36 lat. Oznacza to, że w wielu jednostkach funkcjonują auta jeszcze starsze niż Iveco z Szadowa Pańskiego.
Według strażaków problem pojawił się po fakcie zakupu. Wójt Karol Mikołajczyk miał odmówić podpisania dokumentów potrzebnych do wprowadzenia pojazdu do podziału bojowego. Druhowie zarzucają również blokowanie tankowania pojazdu oraz niewydawanie skierowań dla kierowców na prowadzenie pojazdów uprzywilejowanych.
OSP Szadów Pański należy do najaktywniejszych
Druh Korzeniowski podkreślał podczas sesji, że ich jednostka nie jest „martwą” OSP istniejącą jedynie na papierze. Wręcz przeciwnie – według przedstawionych danych OSP Szadów Pański jest szóstą najaktywniejszą jednostką spoza KSRG w całym powiecie tureckim pod względem udziału w akcjach ratowniczych. Na terenie samej gminy Turek jednostka zajmuje drugie miejsce spośród OSP spoza systemu.
Druhowie zaznaczali również, że nie domagają się dodatkowych pieniędzy z budżetu gminy. Apelują jedynie o utrzymanie dotychczasowego poziomu finansowania, który pozwalał im skutecznie realizować zadania ratowniczo-gaśnicze i zapewniać mieszkańcom bezpieczeństwo.
Wójt: „To stek bzdur i przekłamań”
Karol Mikołajczyk zdecydowanie odpierał zarzuty. W trakcie sesji określił wystąpienie naczelnika Korzeniowskiego z OSP Szadów Pański jako „pełne bzdur i przekłamań”.
Głównym argumentem wójta pozostawał wiek pojazdu. Jak podkreślał, jednostka otrzymała wcześniej 13-letniego Forda, a następnie zamieniła go na samochód znacznie starszy.
Wójt wskazywał również, że obowiązek finansowania OSP przez gminę nie jest – jego zdaniem – nieograniczony i zależy od możliwości budżetowych samorządu. Zwracał uwagę, że gmina nie podpisała z OSP Szadów Pański odpowiedniej umowy regulującej zakres finansowania.
„Niektóre jednostki są niepotrzebne”?
Największe emocje wzbudziły jednak słowa wójta dotyczące funkcjonowania części jednostek OSP. Karol Mikołajczyk stwierdził, że gmina mogłaby obyć się bez kilku jednostek spoza KSRG, wymieniając m.in. OSP Szadów Pański oraz OSP Żuki.
Jako argument wskazywano mniejszą liczbę pożarów i wypadków. To jednak dla wielu mieszkańców i strażaków całkowicie niezrozumiałe tłumaczenie. W ostatnich latach region regularnie zmaga się z suszą, a ta powoduje wzrost zagrożenia pożarowego – szczególnie na terenach leśnych i rolniczych. Strażacy coraz częściej interweniują właśnie przy pożarach traw, ściernisk czy lasów.
W tym kontekście teza o „niepotrzebnych” jednostkach OSP wywołała ogromne zdziwienie i oburzenie. Idąc torem rozumowania wójta to wg niego mogą mu wystarczyć jedynie jednostki z KSRG.
Zarząd gminny OSP też krytyczny
Wójta podczas dyskusji wspierał przewodniczący Rady Gminy Turek i jednocześnie wiceprezes Zarządu Gminnego OSP Ireneusz Kolenda. Podnosił on, że jednostka nie uzyskała zgody zarządu gminnego OSP na zakup ponad 30-letniego pojazdu.
Formalnie jednak OSP Szadów Pański nie miała obowiązku uzyskiwania takiej zgody. Ochotnicze straże pożarne działają bowiem jako niezależne stowarzyszenia posiadające własną osobowość prawną i samodzielność organizacyjną.
Po wyjściu strażaków z sali padły również słowa sugerujące, że zgoda na samodzielne decyzje jednej jednostki mogłaby zachęcić kolejne OSP do podobnej niezależności. Dla wielu zabrzmiało to jak próba centralizacji i podporządkowania wszystkich jednostek jednej linii zarządzania.
Emocjonalny apel strażaków
W emocjonalnym tonie głos zabierał również prezes OSP Szadów Pański Janusz Perliński. Strażacy przypominali, że ich służba jest działalnością społeczną wykonywaną kosztem życia prywatnego i zawodowego.
Druhowie apelowali do wójta o powrót do rzeczowej rozmowy i zaprzestanie działań, które – ich zdaniem – osłabiają bezpieczeństwo mieszkańców. Jednocześnie zaznaczyli, że w przypadku dalszego rozpowszechniania nieprawdziwych informacji będą rozważać kroki prawne w obronie dobrego imienia jednostki.
Bezpieczeństwo mieszkańców czy walka o kontrolę?
Cała sytuacja pokazuje coraz głębszy konflikt pomiędzy częścią środowiska strażackiego a władzami gminy Turek. Trudno bowiem nie zauważyć paradoksu: jednostka, która samodzielnie zdobywa sprzęt i zwiększa swoje możliwości ratownicze, zamiast wsparcia słyszy, że może być „niepotrzebna”.
Dla mieszkańców najważniejsze pozostaje jednak pytanie, czy lokalne spory i administracyjne blokady nie odbiją się ostatecznie na poziomie bezpieczeństwa w gminie.


