Miało śmierdzieć z prywatnej firmy. WIOŚ wskazuje PGKiM
Przez tygodnie mieszkańcy Turku szukali odpowiedzi na pytanie, skąd bierze się odór. Miasto i miejska spółka kierowały uwagę na jedną z prywatnych firm. Teraz mamy oficjalne ustalenia WIOŚ. Inspektorzy wskazują wprost: źródłem zgłaszanych uciążliwości jest oczyszczalnia ścieków lub kanalizacja sanitarna należące do miejskiego PGKiM.
Pismo Wielkopolskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska z 11 sierpnia rzuca zupełnie inne światło na trwający od dłuższego czasu problem odorów w Turku.
Nie ma w nim domysłów. WIOŚ informuje, że przeprowadzono wielokrotne kontrole, a następnie stwierdza:
„źródłem zgłaszanych uciążliwości jest oczyszczalnia ścieków lub kanalizacja sanitarna zlokalizowane w Turku, należące do Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Turku”.
To miejskie PGKiM, którego jedynym udziałowcem jest Gmina Miejska Turek.
Najpierw wskazywano prywatną firmę
To ustalenie jest szczególnie interesujące, gdy przypomnimy wcześniejszą narrację wokół odorów.
Miasto i PGKiM kierowały uwagę opinii publicznej w stronę jednej z firm działających w tureckiej strefie przemysłowej. Urząd Miejski informował o substancjach stosowanych w tym zakładzie, przypominał o zgłoszeniach odorów, a burmistrz domagał się nawet od PGKiM odcięcia firmy od kanalizacji.
Przekaz był czytelny. Mieszkańcy otrzymywali bardzo konkretny trop, gdzie szukać odpowiedzialnych za smród.
Tyle że po wielokrotnych kontrolach WIOŚ nie wskazał tej firmy jako źródła zgłaszanych uciążliwości.
Wskazał oczyszczalnię lub kanalizację należące do PGKiM.
A kto odpowiada za to, co trafia do kanalizacji?
Jest jeszcze jeden fragment pisma WIOŚ, który stawia wcześniejsze próby przerzucania odpowiedzialności na przedsiębiorstwa w zupełnie innym świetle.
Inspektorat potwierdza, że do kanalizacji sanitarnej oprócz ścieków bytowych trafiają również ścieki przemysłowe z okolicznych zakładów. Ale zaraz potem przypomina, kto odpowiada za nadzór nad ich przyjmowaniem.
Zgodę na wprowadzanie ścieków przemysłowych do kanalizacji wydaje PGKiM. I to PGKiM – jak podkreśla WIOŚ – ma prawny obowiązek kontroli przestrzegania warunków wprowadzania tych ścieków do urządzeń kanalizacyjnych.
Innymi słowy: nawet jeżeli dalsze postępowania wykażą, że określone ścieki przemysłowe przyczyniają się do powstawania odorów, pozostaje pytanie, jak były one przyjmowane i kontrolowane przez przedsiębiorstwo zarządzające miejską kanalizacją.
WIOŚ wskazuje również burmistrza
Lista instytucji, do których WIOŚ skierował sprawę, też jest wymowna. Do działania wezwano Wody Polskie, starostę tureckiego, PGKiM oraz Burmistrza Miasta Turek.
W przypadku burmistrza WIOŚ precyzuje dlaczego: jest on właściwy w zakresie nadzoru nad działalnością spółki jako reprezentanta Gminy Miejskiej Turek będącej jedynym udziałowcem PGKiM.
PGKiM wskazano natomiast jako podmiot właściwy w zakresie nadzoru nad jakością ścieków wprowadzanych do kanalizacji sanitarnej oraz bieżącej eksploatacji sieci kanalizacyjnej.
Trudno o bardziej czytelny podział odpowiedzialności.
Zamiast wskazywać innych, czas rozwiązać problem
Trzeba przy tym postawić wyraźną granicę. Pismo WIOŚ nie rozstrzyga jeszcze, co dokładnie powoduje powstawanie odorów. Nie przesądza, czy są one efektem konkretnych ścieków przemysłowych, procesów zachodzących w kanalizacji, funkcjonowania oczyszczalni czy kombinacji kilku czynników.
Rozstrzyga jednak coś bardzo ważnego. Po wielokrotnych kontrolach inspektorzy wskazali, gdzie znajduje się źródło zgłaszanych przez mieszkańców uciążliwości: w oczyszczalni ścieków lub kanalizacji sanitarnej PGKiM.
Dlatego po tygodniach kierowania społecznego niezadowolenia w stronę prywatnej firmy czas zadać pytania przede wszystkim władzom miejskiej spółki i burmistrzowi.
Co działo się w kanalizacji i oczyszczalni? Jak PGKiM kontrolowało ścieki przemysłowe? Czy wcześniej prawidłowo zdiagnozowano problem? I wreszcie – dlaczego mieszkańcom tak mocno sugerowano, gdzie mają szukać winnego, zanim zakończyły się działania właściwych służb?
WIOŚ swoje ustalenia przedstawił.
Teraz czas na wyjaśnienia PGKiM i miasta.
Dariusz Młynarczyk


