Adam Szejnfeld: Tsunami
Ciepło słońca, miękki piasek pod stopami, morska bryza i przyjemny dźwięk rozbijających się o wybrzeże fal. To wymarzony obrazek prawie każdego z nas. Morze daje tyle możliwości! Pływanie, skakanie przez fale, a może surfing? To niewątpliwie bardzo wymagająca dyscyplina. Ślizganie się ma morskich falach to nie łatwa rzecz, ale wprawny zawodnik może efektownie pływać długo i daleko….
Przez Europę, ale i przez cały świat, przetaczają się ostatnio jedna fala populizmu za drugą. Każda następna jest wyższa, silniejsza, dłuższa… Politycy ochoczo więc, niczym suflerzy, wykorzystują je, by na ich białych grzbietach popłynąć po… władzę. Tak właśnie płynąc na fali populizmu, brytyjscy politycy w 2016 roku doprowadzili do Brexitu, a w Ameryce na przykład Donald Trump dostał się do Białego Domu. Wcześniej w Polsce na podobnej fali populizmu i zakłamania władzę przejął PiS. Niestety, dobra passa populistów trwa nadal. Nawet jeśli wyborczy maraton w zeszłym roku nie przyniósł spektakularnego zwycięstwa żadnemu z eurosceptycznych ugrupowań w Unii Europejskiej, to zdecydowanie ugruntował ich bardzo silną pozycję w narodowych parlamentach.
W Niderlandach na przykład islamofobiczna Partia dla Wolności Gerta Wildera stała się drugą siłą w Stanach Generalnych. W wyborach prezydenckich we Francji natomiast Marine Le Pen, szefowa nacjonalistyczno – eurosceptycznego Frontu Narodowego, uzyskała w drugiej turze aż 33,9% poparcia, czyli prawie 11 mln głosów. W Niemczech głosząca antyeuropejskie i antyimigrancka hasła Alternatywa dla Niemiec stała się trzecią siłą w Bundestagu i niemal weszła do rządu. Z kolei mająca neofaszystowskie korzenie Austriacka Partia Wolności już zasiada jako koalicjant w austriackim rządzie. Ogromny wzrost populizmu można zauważyć także we Włoszech, co skończyło się ostatnio ogromnym sukcesem Ruchu Pięciu Gwiazd. Partia ta w wyborach sprzed kilku tygodni uzyskała największe poparcie wśród samodzielnych list wyborczych, a także znaczne wzmocnienie eurosceptycznej, antyemigracyjnej i separatystycznej partii Liga Północna.
Cóż, mieszkańcy Starego Kontynentu stali się łasi na obiecanki cacanki, gruszki na wierzbie i mit życia na cudzy koszt. Politycy więc sprytnie i świadomie nimi manipulują. Dostrzegają, że racjonalność i rozsądek są w odwrocie, a ludźmi rządzą już prawie wyłącznie emocje. Te natomiast łatwo wykorzystać. Populistyczne obietnice są miłe dla ucha, a często i przyjemne dla kieszeni. A, że dla większości ludzi nie liczy się jutro, lecz „tu i teraz”, to każda deklaracja jest warta sprawdzenia z nadzieją na ziszczenie. Politycy więc składają obietnice i płyną. Płyną na fali populizmu po władzę, stanowiska, po wysokie dla siebie apanaże… Ludzie natomiast zapominają, że początkowo małe fale populizmu, bardzo niegroźne, stają się z czasem coraz większe i większe, aż przychodzi moment, że już trudno nad nimi zapanować. Wtedy potrafią się przerodzić w falę – gigant. W tsunami. Ta jednak, jeśli się już pojawi, to nie pozostawia za sobą kamienia na kamieniu. Niszczy wszystko, co ludzie budowali latami.
Przynajmniej my więc, tu w Polsce, powinniśmy się obudzić. Powinniśmy przywołać rozsadek przypominając sobie, że to rozum, a nie emocje powinny nami kierować! Inaczej wrócimy tam, skąd przybyliśmy. Do czasów „PRL-u”, kiedy bieda była porządkiem dnia, a autorytarna władza decydowała o całym naszym życiu.
Adam Szejnfeld
Poseł do Parlamentu Europejskiego
