Paweł Żebrowski: Powiat olał nauczycieli
Podczas obrad rady powiatu nie brakowało mocnych słów. Katalizatorem emocji była dyskusja o oświacie, o strajku nauczycieli. Zanim doszło do wymiany poglądów nauczyciele zostali potraktowani przez propisowską większość w radzie, tak jak od kilku tygodni tę grupę zawodową traktuje rząd.
Na sesji rady powiatu, podobnie jak na sesji rady miasta, pojawili się nauczyciele, tym razem ze szkół ponadpodstawowych. I tutaj analogie się skończyły. Na miejskiej sesji dyskusja o strajku, także polemika z nauczycielami była utrzymywana w cywilizowanych ramach. Przede wszystkim umożliwiono nauczycielom wypowiedzenie się, wyrażenie swoich opinii na początku sesji, nie zmuszając ich do czekania kilku godzin na odpowiedni punkt porządku obrad. W mieście radni PiS są w opozycji. W radzie powiatu to PiS rozdaje karty. Nauczyciele zrozumieli na czym polega taka różnica.
Czekajcie do końca sesji, nie jesteście tacy ważni
Radny Mariusz Seńko złożył formalny wniosek, by punkt Wolne wnioski i informacje przesunąć na początek porządku obrad, aby wysłuchać głosu nauczycieli i nie kazać im czekać do końca sesji. To praktyka często stosowana w sytuacji, gdy na sesji pojawia się goście chcący wypowiedzieć się w konkretnej sprawie. Niemałe było zdziwienie nie tylko wnioskodawcy, gdy ukazały się wyniki głosowania nad tym wnioskiem. Okazało się, że radni PiS, wraz z częścią swojej przybudówki skupionej wokół wicestarosty, zdecydowali, iż nauczyciele muszą czekać aż do końca sesji, by móc się wypowiedzieć.
Adela Surdyga, prezes powiatowego oddziału ZNP, na wstępie ze smutkiem stwierdziła, iż
dzisiaj dostaliśmy od was szanowni radni taką nieprzyjemną dla nas lekcję. Myśleliśmy, że tylko rząd tak traktuje nauczycieli, a okazuje się, że tutaj nasze, rodzime władze podobnie się do nas odnoszą.
… ale naprawdę prosimy przede wszystkim o tę godność, bo już nawet dzisiaj poczuliśmy, że w waszych oczach tej godności też nie mamy.
Paweł Żebrowski, nauczyciel LO, zaznaczył, że nie należy do żadnego związku, a nawet do wszystkich mu tak samo daleko.
Koleżanka powiedziała delikatnie, że poczuliśmy się zlekceważeni. Użyję może języka młodzieżowego: szczerze mówiąc, my zostaliśmy olani przez państwa… Państwo daliście nam szkołę. Czekajcie do końca, nie jesteście ważni. Wasze problemy są nieistotne.
Starosta nie rozmawia z nauczycielami, rozmawia z dyrektorami
Nauczyciel liceum pytał dalej czy ktoś z zarządu spotykał się z nauczycielami, bo ja przyznam szczerze nie słyszałem? W odpowiedzi usłyszał, iż starosta wraz z wicestarostą objeżdżał szkoły i spotykał się z dyrekcją. Kilkukrotnie podczas sesji Dariusz Kałużny cynicznie podkreślał, że on jako organ prowadzący nie jest stroną w strajku. A już karykaturalnie brzmiały wypowiedzi, w których próbował odżegnywać się od partyjnej dyscypliny w głosowaniu na radzie powiatu.
W sukurs staroście próbował przyjść Arkadiusz Przybyła (PiS). Poinformował, że wybrał się do liceum, by porozmawiać z nauczycielami. Jakimś dziwnym trafem potrafił znaleźć dyrektorkę, wicedyrektora, ale kilkudziesięciu strajkujących nauczycieli już nie.
Dariusz Młynarczyk






