m. TurekSamorząd

Radni złamali prawo. Kiszewska i Młynarczyk mieli rację

Wojewoda Wielkopolski unieważnił w całości uchwałę lokalizacyjną Rady Miejskiej Turku. Potwierdził dokładnie te sprzeczności z planem ogólnym, przed którymi na sesji ostrzegała Marta Kiszewska. Co więcej, później sam burmistrz na piśmie przyznał, że uchwała była wadliwa.

W sierpniu na Turek24 pytaliśmy: Kiszewska ostrzegała. Radni świadomie złamali prawo?. Dziś znak zapytania można usunąć. Wojewoda Wielkopolski stwierdził nieważność w całości uchwały nr XXIX/217/26 dotyczącej inwestycji mieszkaniowej przyjętej 26 sierpnia przez Radę Miejską Turku.

W sensie formalnym wojewoda stwierdził oczywiście niezgodność z prawem uchwały, a nie osobistą odpowiedzialność 17 radnych. Politycznie trudno jednak uciec od faktu, że zagłosowali oni za aktem sprzecznym z obowiązującym prawem miejscowym, mimo że przed głosowaniem zostali o problemie wyraźnie ostrzeżeni.

Wojewoda: sprzeczność „oczywista i rażąca”

Sedno sprawy było banalnie proste. Plan ogólny dla strefy 64SW dopuszcza maksymalną wysokość zabudowy 12 metrów i wymaga minimum 30 proc. powierzchni biologicznie czynnej. Tymczasem uchwała lokalizacyjna przewidywała odpowiednio 15 metrów i 25 proc.

Specustawa lex developer pozwalała ominąć miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, ale tylko pod warunkiem zgodności inwestycji z planem ogólnym. 

Wojewoda nie pozostawił tu pola do interpretacji. Napisał, że sprzeczność była „zupełnie oczywista i rażąca”, a proste porównanie obu dokumentów prowadziło do jednoznacznego wniosku o niezgodności uchwały z planem ogólnym.

Dokładnie na ten problem przed głosowaniem zwracała uwagę radna KO Marta Kiszewska. Wskazała 12 metrów w planie i 15 metrów w projekcie uchwały. Turek24 opisał wówczas jej argumentację i przypomniał, że radni nie będą mogli później twierdzić, iż o problemie nie wiedzieli.

Na sesji milczeli. Potem burmistrz przyznał rację

Najbardziej kompromitujący dla władz miasta jest jednak inny fragment rozstrzygnięcia.

Gdy Kiszewska przedstawiała swoje zastrzeżenia, ani burmistrz, ani jego służby nie potrafili przyznać, że radna ma rację. Projekt nie został wycofany, przewodnicząca kontynuowała procedowanie, a 17 radnych zagłosowało „za”.

Miesiąc później sytuacja wyglądała już inaczej.

Wojewoda ujawnił, że w pisemnych wyjaśnieniach burmistrz Turku sam przyznał, iż parametry dotyczące wysokości zabudowy oraz powierzchni biologicznie czynnej zostały w uchwale określone niewłaściwie i były sprzeczne z planem ogólnym.

Czyli to, czego nie chciano przyznać Kiszewskiej na oczach radnych i mieszkańców, przyznano później na piśmie wojewodzie.

Rada czy maszynka do głosowania?

Ta historia pokazuje też poważniejszy problem z funkcjonowaniem większości w Radzie Miejskiej Turku.

Od radnego należy oczekiwać, że czyta uchwałę, analizuje argumenty i podejmuje własną decyzję. Tymczasem można odnieść wrażenie, że część radnych zaplecza burmistrza działa jak maszynka do głosowania: dopóki z magistratu nie przyjdzie sygnał „stop”, ręka automatycznie idzie w górę.

Tym razem przed głosowaniem dostali konkretny przepis, konkretny zapis planu i konkretne liczby. Mimo to przegłosowali prawny bubel.

Nie można też wybierać sobie, którego prawa będziemy przestrzegać. Plan ogólny jest prawem miejscowym. Obowiązuje inwestora, burmistrza, urzędników i radnych dokładnie tak samo jak każdego mieszkańca Turku.

Na tamtym etapie znak zapytania był potrzebny

Po sierpniowym artykule jeden z radnych, szczególnie chętny do facebookowego pouczania innych, próbował nawet robić problem z tego, że Kiszewska na sesji mówiła mocno, a Turek24 w tytule postawił znak zapytania.

Wyjaśnienie było proste. Kiszewska nie występowała jako prawnik czy urbanista wydający ekspertyzę. Zgłosiła poważne zastrzeżenia i poddała je pod rozwagę rady, burmistrza i jego fachowych służb. Dlatego dziennikarsko uczciwy tytuł kończył się pytajnikiem.

Autor tamtego tekstu, Dariusz Młynarczyk, na swoim prywatnym profilu znaku zapytania już nie stawiał. Odwołując się do swojego wykształcenia i doświadczenia w zakresie urbanistyki i planowania przestrzennego napisał wprost, że rada przyjęła uchwałę sprzeczną z prawem, w dodatku z planem ogólnym, który ci sami radni kilka miesięcy wcześniej sami uchwalili.

Dziś rozstrzygnięcie Wojewody Wielkopolskiego kończy tę dyskusję.

Kiszewska ostrzegała. Młynarczyk ocenił. Wojewoda sprawdził. Uchwałę unieważniono w całości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

piętnaście − jedenaście =