Stracona kadencja. Antosik z Groblicą spierają się o wysokość spadku zadłużenia miasta
W trakcie dyskusji nad projektem Wieloletniej Prognozy Finansowej dla miasta Turek rozgorzał spór pomiędzy burmistrzem Antosikiem a radnym Groblicą. Panowie spierali się o wysokość zadłużenia miasta, a dokładniej o wysokość spadku zadłużenia w przeciągu obecnej kadencji.
Dotychczasowa narracja ekipy burmistrza sprowadzała się do hasła: obniżamy zadłużenie Turku i dlatego tak mało inwestujemy w poszczególnych latach. W trakcie budżetowej sesji tę narrację twardo weryfikował radny Towarzystwa Samorządowego.
Radny Roman Groblica przywołał następujące dane:
- zadłużenie Turku na koniec 2014 r. – 36,3 mln zł
- planowane zadłużenie Turku na koniec 2018 r. – 29,8 mln zł
- dodatkowe „ukryte” zadłużenie miasta we wspólnotach mieszkaniowych – 3,5 mln zł*
Tak więc spadek zadłużenie miasta na koniec kadencji 2014-2018 wyniesie jedynie ok. 3 mln zł. Średnie oddłużenie w skali roku oscyluje wokół 0,75 mln zł. W świetle strategii burmistrza Antosika jest to dramatycznie mało. A w zestawieniu z asekuracyjnymi budżetami z lat 2015-2017 ktoś może pokusić się o postawienie zarzutu nieumiejętności zarządzania długiem Turku. W mijającej kadencji prawie nie inwestowano, a dług tylko nieznacznie zmalał.
Burmistrz Antosik nie zgadzał się i próbował polemizować.
Przedstawiał wielkości spłat długu jakie miasto realizowało w poszczególnych latach. I tak miasto spłacało swoje zobowiązania w wysokości:
- w roku 2015 – 3,589 mln zł + odsetki,
- w roku 2016 – 3,725 mln zł + odsetki,
- w roku 2017 – 3,604 mln zł + odsetki.
Przez 3 lata miasto spłaciło ok. 10,918 mln zł rat kapitałowych + ok. 3 mln zł odsetek.
Najciekawsze, iż obaj panowie opierali się na faktach i mieli częściowo rację. Rację miał radny Groblica twierdząc, iż faktyczne zadłużenie miasta na koniec kadencji Romualda Antosika będzie mniejsze jedynie o ok. 3 mln złotych. Trudno zakwestionować także informację burmistrza, iż obsługa długu kosztowała blisko 13,9 mln zł. Jednak Romuald Antosik chyba nie do końca czuje różnicę pomiędzy obsługą zadłużenia, a jego zmniejszeniem. Ponadto gdyby był konsekwentny w realizacji swojej strategii znaczącego oddłużenia Turku, to w roku 2018 nie decydowałby się na emisję obligacji na kwotę 7,7 mln zł.
Oddłużanie jak odchudzanie
Polityka burmistrza w zakresie obniżania zadłużenia przypomina trochę nieudolną próbę odchudzania się. Ktoś rano i popołudniu trzyma dietę i stara się nie podjadać, ale wieczorem idzie do lodówki i objada się do woli. Podobnie burmistrz Turku przez trzy lata nie zaciąga długu, ale w czwartym, wyborczym roku idzie do „lodówki” i bierze kredyt (emituje obligacje) na 7,7 mln złotych.
Z drugiej strony burmistrz jest i tak lepszy od starosty, który zgodnie ze swoją strategią tak oddłużał i stabilizował szpital przez trzy lata, że dług szpitala wzrósł o 3 mln złotych. Co by nie mówić, to zadłużenie Turku spadnie o te 3 mln zł. I tego będą się trzymać propagandyści burmistrza 😉
Dariusz Młynarczyk
___________ * - właściciele mieszkań poprzez wspólnoty mieszkaniowe zaciągnęli kredyty na termomodernizację bloków. Udział miasta w tych kredytach wynosi ok. 3,5 mln zł, a wynika z obowiązku spłaty tych kredytów za lokatorów, którzy nie wykupili mieszkań na własność.

Kolejny już raz teorie burmistrza zostały obalone. Gdzie Ci mistrzowie propagandy? Nadal chcą dyskutować z faktami.