m. TurekSamorząd

Ciszej nad tą trumną. Wymowne milczenie radnych KO

Marta Kiszewska i Zbigniew Korzeniowski (oboje KO) byli jedynymi radnymi, którzy zagłosowali przeciwko udzieleniu Burmistrzowi Miasta Turku absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok. Nie wygłosili przy tym długich przemówień. Ich milczenie było jednak bardziej wymowne niż wiele godzin debaty.

Trudno się temu dziwić, gdy najważniejsze dla miasta punkty dotyczące raportu o stanie miasta, wotum zaufania i absolutorium trafiają na sam koniec wielogodzinnej sesji. Trudno mówić o poważnej debacie tuż przed północą.

Burmistrz obawiał się merytorycznej debaty o wykonaniu budżetu roku 2025.
To nie był przypadek, że wcześniej radni zajmowali się tematami budzącymi ogromne emocje – sytuacją szpitala oraz problemem uciążliwego smrodu w mieście. Niezwykle ważny temat smrodu doskonale nadawałby się na sesję nadzwyczajną, na którą można by zaprosić kontrolerów WIOŚ i innych instytucji, przedstawicieli firm podejrzewanych o ten proceder, przedstawicieli starostwa, itp. Wówczas można by w jednym miejscu skonfrontować wszystkie strony.

Tematu smrodu nie powinno jednak umieszczać się w porządku sesji absolutoryjnej, ale ekipa trzymająca władze w Turku wiedziała, co czyni, zgadzając się na wprowadzenie tego tematu. O wykonaniu budżetu roku 2025 miano debatować po północy, a może nawet do rana.

Być może właśnie dlatego radni KO uznali, że nie ma już sensu powtarzać argumentów, które od miesięcy podnoszą publicznie.

Ocena budżetu to nie konkurs zgodności z grudniową korektą

W całej dyskusji nad absolutorium umyka jedna bardzo istotna kwestia.

Budżet miasta na 2025 rok był w ciągu roku wielokrotnie zmieniany, a tylko w grudniu 2025 roku dokonano jego zmian aż dwukrotnie. Ostatnie korekty przyjmowano 4 grudnia i ponownie 30 grudnia, czyli dosłownie „za pięć dwunasta” przed zakończeniem roku budżetowego.

Trudno więc uznawać za szczególne osiągnięcie fakt, że wykonanie budżetu na dzień 31 grudnia 2025 roku jest zbliżone do planu ustalonego kilka dni wcześniej.

To trochę tak, jakby najpierw obniżyć poprzeczkę, a następnie ogłosić sukces, bo udało się ją przeskoczyć.

Rolą Regionalnej Izby Obrachunkowej jest ocena legalności i prawidłowości wykonania budżetu oraz sprawdzenie, czy dane finansowe zgadzają się „w tabelkach”. RIO nie ocenia jednak politycznej skuteczności władz miasta ani tego, czy zrealizowano cele przedstawiane mieszkańcom rok wcześniej.

To właśnie należy do radnych.

Radny nie powinien ograniczać się do odpowiedzi na pytanie, czy wykonanie budżetu zgadza się z budżetem po zmianach z 4 lub 30 grudnia 2025 roku. Powinien przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czy burmistrz zrealizował budżet, który sam przedłożył Radzie Miejskiej pod koniec 2024 roku.

A tutaj obraz wygląda już zupełnie inaczej.

W uchwalonym w XII 2024 r. budżecie na rok 2025 zapisano wydatki majątkowe na poziomie ponad 36,7 mln zł. Ostatecznie wykonanie inwestycji wyniosło niespełna 16,6 mln zł. Oznacza to, że zrealizowano zaledwie około 45 procent inwestycji zapowiadanych mieszkańcom na początku roku.

Trudno uznać to za sukces.

Jeszcze bardziej wymowna jest sytuacja po stronie dochodów majątkowych. W budżecie zapisano prawie 23 mln zł takich dochodów. Ostatecznie wykonanie zamknęło się kwotą około 5,7 mln zł. To zaledwie jedna czwarta pierwotnych założeń.

Dlatego ocena absolutoryjna nie musi być oceną zgodności z grudniową korektą budżetu. Może być oceną skuteczności realizacji obietnic i planów przedstawionych mieszkańcom na początku roku. I właśnie z takiej perspektywy głos przeciw absolutorium staje się w pełni zrozumiały.

Porażki w aplikowaniu o środki zewnętrzne. Miliony odpłynęły

Jeszcze poważniejsze pytania dotyczą skuteczności pozyskiwania środków zewnętrznych. Największą porażką okazał się wniosek złożony do Funduszy Szwajcarskich. Miasto przygotowało dokumentację i liczyło na pozyskanie dziesiątek milionów złotych, przede wszystkim na przebudowę Miejskiego Domu Kultury.

Projekt nie uzyskał dofinansowania.

Nie udało się również zdobyć środków europejskich na termomodernizację Szkoły Podstawowej nr 5 oraz Przedszkola nr 3.

To nie są drobne projekty. To inwestycje, które mogły znacząco zmienić wygląd miejskiej infrastruktury i ograniczyć koszty jej utrzymania. W efekcie mieszkańcy ponownie usłyszeli, że zadania zostaną zrealizowane później (jeżeli zostaną).

Jeżeli jednak kolejne konkursy kończą się niepowodzeniem, trudno nie postawić pytania o skuteczność prowadzonej polityki rozwojowej.

Lodowisko oddane za wizję

Osobnym symbolem stała się sprawa lodowiska. Miasto posiadało dofinansowanie z Ministerstwa Sportu. Można było przystąpić do realizacji inwestycji. Burmistrz przekonał jednak radnych do rezygnacji z projektu. W zamian zaproponował wizję budowy kompleksu basenów termalnych.

Brzmi atrakcyjnie, ale rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana.

Do dziś nie rozwiązano podstawowych problemów związanych z geotermią. Nie ma środków na wykonanie niezbędnego trzeciego odwiertu. Nie ma również zapewnionego finansowania dla samego kompleksu basenowego.

W praktyce miasto zrezygnowało więc z inwestycji posiadającej dofinansowanie na rzecz przedsięwzięcia, które obecnie pozostaje jedynie koncepcją.

Za tą decyzją głosowali także radni KO. Dziś nie ukrywają jednak, że był to moment, który skłonił ich do głębszej refleksji nad kierunkiem polityki prowadzonej przez burmistrza, co ostatecznie skłoniło ich do przejścia do opozycji.

Głosowanie przeciwko absolutorium było więc konsekwencją tej oceny. Było oceną całej polityki inwestycyjnej, skuteczności pozyskiwania środków zewnętrznych oraz realizacji składanych mieszkańcom obietnic.

A pozostali radni?

Radni klubu Ziemi Turkowskiej przedstawili obraz miasta rozwijającego się niemal bez zastrzeżeń. Taka narracja pozostawała jednak w wyraźnej sprzeczności z faktami dotyczącymi skali niezrealizowanych inwestycji, utraconych szans na pozyskanie wielomilionowych dotacji.

Z kolei radni Lewicy praktycznie nie uczestniczyli w merytorycznej dyskusji nad wykonaniem budżetu, ostatecznie jednak poparli udzielenie burmistrzowi absolutorium.

Klub „Łączy nas Turek” pogubił się

Podczas debaty nad raportem o stanie miasta krytykowali poziom inwestycji, tempo rozwoju miasta oraz skuteczność pozyskiwania funduszy zewnętrznych. W głosowaniu nad wotum zaufania nie poparli burmistrza. Kilkadziesiąt minut później zagłosowali jednak za absolutorium.

W ten sposób przyjęli narrację burmistrza, że skoro po licznych zmianach budżet został wykonany, to należy go zaakceptować. Problem polega na tym, że mieszkańcy nie głosują na korekty budżetu dokonywane kilka, kilkanaście dni wcześniej.

Mieszkańcy oceniają efekty.

A te są trudne do przeoczenia: ponad 20 mln zł niezrealizowanych inwestycji w stosunku do pierwotnego planu, seria nieudanych prób pozyskania środków zewnętrznych, rezygnacja z lodowiska mimo posiadanego dofinansowania oraz kolejne duże projekty przesuwane na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Właśnie dlatego radni KO zagłosowali przeciwko absolutorium.

I właśnie dlatego ich milczenie było tak wymowne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

jeden + osiem =