Turek. Ach ta nieszczęsna Komunalna…
I co z tą Komunalną aż chciałoby się zapytać? Po zapewnieniach miasta i radnego Idzikowskiego, że zostanie ona doprowadzona do użytku, postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda sytuacja. Niestety to co zastaliśmy na miejscu bynajmniej nie przypomina ulicy, którą obiecywano.
Pracownicy pobliskich firm i działkowcy mający tam swoje ogródki wciąż muszą borykać się z dziurami, stojącą wodą i błotem.
Tematem stanu ulicy Komunalnej zajęliśmy się pod koniec lipca na prośbę mieszkańców, którzy codziennie się nią przemieszczają. Przy ulicy Komunalnej i św. Floriana mieszczą się lokalne firmy, ale i ogródki działkowe. Stan ulicy pozostawia wiele do życzenia. Dziurawa, wyboista, a przy opadach tonąca w kałużach i błocie. Samochodem trudno się nią przemieścić, a co dopiero na piechotę. Pisaliśmy o tym —>TUTAJ
15 września, na miejskiej stronie internetowej pojawiła się informacja, że Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o. w Turku przystępuje do prac budowlanych na ulicach św. Floriana i Komunalnej. Została opracowana dokumentacja techniczna na budowę kanalizacji deszczowej. Więcej —> TUTAJ
Radny Idzikowski zapewniał wówczas, że zostanie ona zrobiona do końca września.
Od tego momentu minęło sporo czasu. Mamy grudzień. A prac na nieszczęsnej ulicy Komunalnej nie widać. Sprawdziliśmy.
Mimo wszystko trzeba mieć nadzieję
Komunalna wciąż tonie w błocie, ale ruszyły prace na św. Floriana. Przystąpiono do budowy kolektora deszczowego.
Projekt zakłada budowę kolektora deszczowego o średnicy od Ø 200 do Ø 500 i długości 476 m, oraz urządzeń podczyszczających. Kanalizacja odprowadzać będzie wody deszczowe z ulic św. Floriana i częściowo Komunalnej oraz od firm i instytucji mających siedziby przy tych ulicach.
Niestety z przykrością musimy napisać, że na wczorajszej sesji burmistrz Antosik poinformował, iż w tym roku nie ma co liczyć na utwardzenie ulicy Komunalnej. Prace na niej ruszą dopiero w 2018 r. I znów przyjdzie tamtejszym użytkownikom Komunalnej założyć kalosze i mieć nadzieję, że ani oni sami, ani też ci co przemieszczają się tam samochodem na niej nie utkną. Przynajmniej do przyszłego roku.
