Turek z budżetem. Dla mieszkańców, czyli dla kogo?
Po trwającej blisko trzy godziny dyskusji radni Rady Miejskiej w Turku przyjęli budżet na 2017 rok. Dla burmistrza Antosika budżet realny, dla opozycji zachowawczy.
Żadna z komisji, które obradowały wcześniej nad budżetem nie zgłosiła wniosków i wszystkie wyraziły opinię pozytywną. Radni dali upust swoim emocjom dopiero podczas części poświęconej otwartej dyskusji nad przyszłorocznym budżetem. Albin Zańko dopytywał czy budżet zapewni rozwój miastu i zaspokoi oczekiwania beneficjentów, jednocześnie poddając w wątpliwość niską kwotę, jaką zabezpieczono na inwestycje – przy dochować w wysokości 108 576 484 zł na inwestycje w przyszłym roku miasto wyda zaledwie nieco ponad 6,5 miliona. Radni opozycji wprost określali takie ustalenia jako zachowawcze i niezapewniające rozwoju miasta. Rzeczywiście jeśli spojrzeć na listę planowanych inwestycji nie jest ona spektakularna. Najważniejsze to inwestycje drogi w rejonie ul. Orzeszkowej, Spółdzielców, Kączkowskiego, a także budowa dróg na os. Leśna wraz z budową kanalizacji. Do rangi sztandarowej inwestycji burmistrza Antosika urósł także plan budowy mieszkań komunalnych. Zabezpieczono na to w budżecie milion złotych. Do tego dołączyć należy równie zabezpieczenie pieniędzy na dokumentacje do rewitalizacji centrum miasta oraz budowy układu komunikacyjnego w rejonie ul. 650-lecia i Dąbrowskiego.
Największą część miejskiego budżetu pochłoną w 2017 roku nie inwestycje, ale oświata. Wzrosły też wydatki na administrację. Budżet zamknie się nadwyżką w kwocie ponad 1.8 mln zł. Owszem, zadłużenie spada, ale ceną jest też mniejsza liczba inwestycji, które służyć mogą mieszkańcom. Słowem – kluczem do dyskusji nad budżetem jest tutaj odmieniana podczas sesji przez wszystkie przypadki „miastotwórczość”. Okazało się, że dla każdego to pojęcie znaczy coś zupełnie innego. Bo czy młodzi zostaną i zechcą wracać ze względu na mieszkania komunalne i naprawione drogi?
