Oto jak działa oddział wewnętrzny w Turku…

Pacjenci w Turku nie mogą liczyć na odpowiednią opiekę? Ci zaś co złożyli przysięgę Hipokratesa, to natomiast bezduszne maszyny do zarabiania pieniędzy bez odrobiny współczucia? Taki wydaje się wyłaniać obraz z relacji pani Edyty, gdy do szpitala trafił jej schorowany tata. Zbulwersowana zachowaniem lekarzy postanowiła za pomocą mediów społecznościowych podzielić się “wrażeniami z wizyty” na oddziale wewnętrznym turkowskiej lecznicy. 

W środę taty stan się pogorszył, więc musieliśmy wezwać pogotowie i tu zaczyna się paranoja Szpitala Turek. Tato – osoba onkologiczna walcząca o życie, zaburzenia oddechowe, brak sił, obrzęk całego ciała, pozycja tylko siedząca z głową nisko (łatwiejszy oddech). Trafiamy na izbę przyjęć, gdzie pani rejestrująca przekłada tylko nogę na nogę, delektuje się kanapeczką i prezentuję swój kubek, prowadzi prywatne rozmowy a to przez telefon a to z doktorem. Na moje pytanie czy jest już jakaś decyzja słyszę, że pobrali krew i czekają za wynikami. Dalej ja: – A jak długo? I co słyszę? Idź do laboratorium i się spytaj. Po 2 h trafiamy z wielką łaską na oddział wewnętrzny pod opiekę pani doktor. Od niechcenia zebrany wywiad i totalne olanie tego co ja mówię. Dalszy pobyt na tym oddziale okazuje się jeszcze gorszy. Po podaniu tatusiowi kroplówek nadszedł moment aby iść do gabinetu. Siedzi 3 lekarzy w tym pani doktor i pierwszym pytaniem z ironią czy wiem, że jest chorobą nowotworowa a dopiero później krótko i szybkie wyjaśnienie tego co wiedziałam. Wieczorem stan się pogarszał oddech coraz bardziej płytki i kolejna wizyta w gabinecie. Otwiera doktor dyżurujący dr K. Ł. i co słyszę: ŻE ON NIE BĘDZIE ZE MNĄ ROZMAWIAŁ BO NIE MA CZASU MA ILEŚ TAM PRZYJĘĆ, NOWOTWORY I ON NIE MA CZASU. Jednak po chwili przyszedł posłuchać taty i prosto przy tacie mówi mi, że… chore, ale ulżył troszkę tacie dał leki rozszerzające oskrzela – pisze pani Edyta.

Jak opisuje kolejne dni spędziła od rana do wieczora przy tacie. Żaden lekarz nie pofatygował się z nią porozmawiać czy zlecić badania. Dopiero w piątek jej tacie ponownie pobrano krew.

Długi obchód i cisza. Lekarz prowadzący tysiąc razy przechodzi, ja przy łóżku taty, nadal cisza. Godzina 14.00 dostaje telefon od pani doktor z Konina, że na zdjęciu taka jest woda w opłucnej i stan zapalny płuc. Po ustaleniu szczegółów lecę do gabinetu żeby najlepiej przywieźli do Konina albo podali mu antybiotyk.

Lekarze nie widzą w tobie człowieka?

Na tym jednak dramat pani Edyty i jej taty się nie kończy. Według jej relacji udała się do gabinetu, gdzie dyżurował jeden lekarz.

Wchodzę do gabinetu, już tylko lekarz dyżurujący doktor K. – nie ordynator. Opisuję sytuację, gdzie on cały czas mi przerywa i mówi do mnie – nie będę z panią rozmawiał. Błagam pomóżcie, na co on zapytał się od kiedy leży tata – na co ja, że od środy, – to gdzie pani była wczoraj i dzisiaj do południa żeby porozmawiać z lekarzem prowadzącym? Ale doktorze. Nie będę z Panią rozmawiał jestem tylko lekarzem dyżurującym, robię przyjęcia i udzielam pomocy przy zagrożeniach życia. Dzisiaj pani nic nie załatwi dopiero w poniedziałek. Chwila zastanowienia – wizyta prywatna- nikt nie odbiera. Co robić wypisujemy na własne żądania i karetką na własny koszt transportujemy do Konina. Przyszedł czas wypisu otwiera ten sam lekarz i na moje słowa słyszę: – Tak? To niech pani się podpisze na karcie. I koniec rozmowy, leczenia taty w tym szpitalu.

Po szpitalu, który to podobno ma potencjał, co nie omieszka podkreślać na każdym kroku starosta turecki można by się więcej spodziewać, a już na pewno po lekarzach w nim pracujących, którzy w pacjencie powinni też widzieć człowiek. Na uznanie za to zasługują pielęgniarki, co podkreśla pani Edyta:

Kobitki są tak mile i do rany przyłóż tylko przez lekarzy nic nie mogą zrobić i dla nich wielki ukłon.

Pacjent jak zło konieczne?

W Turku zwierzęta mają lepsza opiekę w weterynarii niż ludzie w szpitalu, W Turku można jedynie wyjechać nogami do przoduMój Tata też tam był i lekarze nic zupełnie nic nie zrobili żeby mu pomóc, to tylko nieliczne komentarze pod wpisem pani Edyty. Jest ich o wiele więcej, niestety wszystkie w podobnym tonie. To dramat pacjentów, a razem z nimi dramat bliskich. Czy tak naprawdę musi być? Czy pacjent to zło konieczne w turkowskim szpitalu?


Tagi: ,

« Kwiecień 2021 » loading...
P W Ś C P S N
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2

Dodaj firmę do katalogu

Portale społecznościowe

Kontakt z Turek24

 email: redakcja@turek24.com.pl

tel. kom. 502 390 836-7

Wydawca: Kontur Media sp. z o.o.