BlogGospodarkam. TurekPolitykaPolskaRolnictwoTemat dnia

Wg ministra Kowalczyka elektrownia Adamów wciąż działa

Minister Ochrony Środowiska Henryk Kowalczyk odwiedził w sobotę Turek. I już na wstępie zaliczył wpadkę. Minister nie odrobił lekcji z przemysłu paliwowo-energetycznego subregionu Wielkopolski wschodniej. Bądź nikt mu też nie powiedział, że od stycznia tego roku w Turku elektrownia nie funkcjonuje.

Tuż przed spotkaniem w Miejskim Domu Kultury minister Kowalczyk udzielił krótkiego wywiadu lokalnym mediom. Na pytanie o największy problem Turku w ostatnim czasie, czyli elektrownię Adamów Henryk Kowalczyk wykazał się brakiem podstawowej wiedzy o problemie miasta, do którego przyjechał.

A kto tak powiedział, że będzie zamykana elektrownia? Oczywiście są procedury, które są z kopalnią Ościsłowo natomiast nie jest to przesadzone. Tam procedury trwają, więc nic nie jest przesądzone – powiedział Henryk Kowalczyk

Panie ministrze, informujemy, że elektrownia Adamów została zamknięta z początkiem stycznia 2018 r.

Poseł Ryszard Bartosik dezinformuje już na początku spotkania

Ryszard Bartosik otwierając spotkanie z ministrem już na samym wstępie posłużył się manipulacją. Zakomunikował ministrowi Kowalczykowi, że elektrownie i kopalnie tureckie i konińskie zostały sprywatyzowane przez rząd PO/PSL. Prawda jest taka, że spółka ZE PAK, czyli elektrownie Pątnów, Adamów i Konin, nie została sprzedana przez rząd PO.

Fakty są takie, że SLD oraz PiS są formacjami, które decydowały o prywatyzacji ZE PAK (w tym elektrowni Adamów). Politycy PiS (jako członkowie rządu AWS) rozpoczęli przygotowania do prywatyzacji, a za rządów SLD ten proces sfinalizowano. SLD jest odpowiedzialne także za to, że w trakcie negocjacji akcesyjnych Polski do UE nie wniesiono o derogację dla elektrowni Adamów do czasu zakończenia funkcjonowania kopalni Adamów. Rząd PiS w latach 2005-2007 również tej sprawy nie podnosił, chociaż wówczas była jeszcze na to szansa. Efektem zaniechania SLD oraz PiS jest zamknięcie elektrowni Adamów z początkiem tego roku – pisał o tym miesiąc temu Dariusz Młynarczyk.

Co z Prawem łowieckim? Sołtysi jak „chłopi pańszczyźniani”?

Trudnych pytań prawie nie zadawano, gdyż na spotkaniu zdecydowanie przeważali członkowie i sympatycy PiS, także spoza powiatu tureckiego. Byli także pracownicy jednostek i agencji rządowych. Jedno z nielicznych pytań, które dotyczyło błędnych decyzji rządów PiS, zadał dyrektor biura Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów Grzegorz Siwiński. Poprosił o odpowiedź co z art. 46 znowelizowanej ustawy „Prawo łowieckie”, w myśl której sołtysi muszą zasiadać i przewodniczyć komisjom szacującym straty łowieckie. Ten zapis zbulwersował sołtysów w całej Polsce.

Tylu telefonów nie odebrałem, co odbieram obecnie, że sołtysi zostali potraktowani – przepraszam za określenie – jak „chłopi pańszczyźniani” – powiedział Grzegorz Siwiński.

Minister Kowalczyk przyznał się do błędu, ale póki co nie poinformował o nowelizacji ustawy, którą najlepiej jakby przygotowało ministerstwo. Henryk Kowalczyk jedynie poinformował, że zalecono kołom łowieckim szacowanie szkód, tak jak to miało miejsce do tej pory. Problem w tym, że Prawo łowieckie obowiązuje od 1 kwietnia i zgodnie z nim to sołtysi są zobligowani do prac, do których nie są przygotowani. Spora część sołtysów rozważa składanie z tego powodu mandatów sołeckich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

cztery × dwa =