m. Turekpiłka nożnaSportWyróżnione

Remis nie wystarczył. Tur Turek pozostaje w okręgówce

Tur Turek nie zdołał odrobić strat z pierwszego meczu barażowego o awans do V ligi. W rewanżu na Stadionie 1000-lecia padł bezbramkowy remis z Tęczą-Osą Osieczna, a o promocji zadecydowała porażka 3:4 w pierwszym spotkaniu.

Przed rewanżem kibice Tura wierzyli, że drużyna odwróci losy rywalizacji. Zadanie nie było jednak łatwe. W pierwszym meczu w Osiecznej gospodarze wygrali 4:3, zdobywając zwycięskiego gola już w doliczonym czasie gry. To właśnie ta bramka okazała się kluczowa w walce o awans.

Rewanż rozegrano na Stadionie 1000-lecia w Turku w wyjątkowo trudnych warunkach. Termometry wskazywały nawet 38 stopni Celsjusza. Część kibiców zastanawiała się, czy spotkanie nie zostanie odwołane z powodu ekstremalnego upału, zwłaszcza że tego dnia odwoływano niektóre imprezy plenerowe. Mecz jednak odbył się zgodnie z planem.

Na trybunach nie zabrakło publiczności. Mimo skwaru na stadionie pojawiło się wielu kibiców obu drużyn. Można było odnieść wrażenie, że momentami walka na trybunach była bardziej zacięta niż na boisku. Fani Tura przygotowali efektowną oprawę, licząc na awans swojej drużyny. Z kolei liczna grupa sympatyków Tęczy-Osy przez całe spotkanie prowadziła głośny i urozmaicony doping, który był dobrze słyszalny na Stadionie 1000-lecia.

Upał odebrał widowisku tempo

Panujące warunki wyraźnie odbiły się na przebiegu spotkania. Obie drużyny miały problemy z utrzymaniem wysokiego tempa gry. Składnych akcji i sytuacji bramkowych było niewiele, a piłkarze musieli walczyć nie tylko z rywalem, ale również z lejącym się z nieba żarem.

Najlepszą okazję do zdobycia gola Tur stworzył sobie w drugiej połowie, jednak nie wykorzystał stuprocentowej sytuacji. Gospodarze jeszcze raz poważnie zagrozili bramce gości, lecz również bez efektu.

Tęcza-Osa Osieczna także mogła zdobyć gola. W końcówce meczu jeden z zawodników gości oddał dość niespodziewany strzał. Bramkarz Tura nie próbował nawet interweniować, zlekceważył strzał. Piłka trafiła jednak słupek. Czy golkiper świadomie ocenił tor lotu piłki i miał wszystko pod kontrolą? Tego już się nie dowiemy.

Ciekawostką spotkania był również nietypowy incydent z drugiej połowy. W pewnym momencie nad stadionem rozległ się głośny huk. Jak się okazało, prawdopodobnie z powodu wysokiej temperatury awarii uległa klimatyzacja w autokarze, którym do Turku przyjechali kibice z Osiecznej. Ostatecznie jednak dla sympatyków gości znacznie ważniejszy od sprawnej klimatyzacji okazał się awans ich drużyny.

Ostatnia szansa nie przyniosła gola

Emocje trwały do ostatnich sekund. W końcowej akcji meczu Tur Turek wywalczył rzut wolny z około 20 metrów od bramki rywali. Była to znakomita okazja na zdobycie gola dającego nadzieję na odwrócenie losów dwumeczu. Strzał trafił jednak w mur zawodników z Osiecznej, a chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Bezbramkowy remis oznaczał, że awans do V ligi wywalczyła Tęcza-Osa Osieczna, druga drużyna zakończonych rozgrywek klasy okręgowej w subregionie leszczyńskim. Po końcowym gwizdku w sektorze gości zapanowała euforia. Piłkarze i kibice wspólnie świętowali sukces, który zapewnił im grę klasę wyżej w przyszłym sezonie.

Po przeciwnej stronie nastroje były zupełnie inne. Kibice Tura opuszczali Stadion 1000-lecia rozczarowani, podobnie jak zawodnicy i sztab szkoleniowy. Klub podziękował jednak wszystkim kibicom, sponsorom, działaczom i osobom wspierającym zespół przez cały sezon. W opublikowanym po meczu wpisie piłkarze podkreślili, że w każdym spotkaniu zostawiali na boisku serce i zapowiedzieli, że wrócą silniejsi.

Tur Turek kończy więc sezon 2025/2026 z dużym niedosytem. Do upragnionego awansu zabrakło naprawdę niewiele.


Tur Turek vs. Tęcza-Osa Osieczna 0:0
(w pierwszym meczu 3:4). Awans do V ligi Tęcza-Osa Osieczna

Dariusz Młynarczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 + jeden =