Turek. Kto ponosi odpowiedzialność za wstrzymanie chirurgii?
Czy starosta Mariusz Seńko jest świadomy odpowiedzialności jaką niesie ze sobą zamknięcie oddziału chirurgii w turkowskim szpitalu na dwa tygodnie? Dlaczego chirurdzy nie chcieli pracować w Turku? To pytania, z którymi podczas sesji rady powiatu musiał zmierzyć się dyrektor SPZOZ Dawid Klecha.
Od 1 marca przez okres dwóch tygodni całkowicie wyłączony będzie oddział chirurgii w turkowskim szpitalu. Ma to związek ze zmianami personalnymi – od połowy marca oddział obsługiwać będą lekarze z łódzkiej spółki. Wcześniej muszą jednak zamknąć swoje dotychczasowe zobowiązania. Dlaczego w ogóle doszło do konkursu? Sytuacja ma swoje źródło w przeniesieniu oddziału ortopedii. Jak wyjaśniał dyrektor, ordynator chirurgii miał zjawić się wówczas z pismem, że nie widzi możliwości pełnienia wspólnych dyżurów. Był to wrzesień ubiegłego roku. Rozpoczęły się rozmowy – ordynatorzy obu oddziałów nie doszli do porozumienia. Dyrektor Klecha wiele razy podkreślał, że chirurdzy z Turku mogli wystartować w konkursie, ale tego nie zrobili. Wskazywał też na stawianie żądań finansowych i stosowane przez lekarzy argumenty ekonomiczne. Ostatecznie w listopadzie ubiegłego roku zostały wypowiedziane kontrakty chirurgów. Ci jednak nie mogli się obronić, bo chirurgów na sesji rady powiatu zabrakło. Obciążanie lekarzy odpowiedzialnością za konieczność rozpisania konkursu, szczególnie pod ich nieobecność, nie spodobało się radnemu Młynarczykowi.
– Obciążanie kogoś na sesji powiatowej jest nie na miejscu. Mniej istotne są przyczyny kryzysu, ważniejszy jest skutek, gdyż mowa o newralgicznym oddziale szpitala. Skutkiem jest to, że chirurgia będzie zamknięta przez min. dwa tygodnie. To zagrożenie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców powiatu. To, że pan zrzuca odpowiedzialność na kogoś, kogo nie ma na sesji, jest nie na miejscu – mówił radny.
Dariusz Młynarczyk pytał również starostę o jego odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańcom powiatu.
– Pan dyrektor dopełnił wszystkich obowiązków i poinformował wszystkie służby, aby jak najbardziej zminimalizować problemy mieszkańców. Zakładam, że podjął decyzję po przemyśleniu. Nie jest to sytuacja komfortowa, ale uznaję, że musi zaistnieć – wyjaśniał Mariusz Seńko.
Czasowe zamknięcie chirurgii w Turku może rodzić także skutki finansowe, bo w marcu kontrakt z NFZ nie będzie wyrobiony, na konto szpitala nie wpłynie część środków za ten okres. Dyrektor SP ZOZ, który de facto powinien dbać o stan nadwyrężonych już i tak finansów szpitala, wierzy jednak, że w ciągu roku będzie dość czasu, żeby ten kontrakt nadrobić i z końcem grudnia nie mieć z tego tytułu strat finansowych. Na ile całkowite wyłączenie chirurgii odbije się na stanie szpitala – to pokaże czas. Trzeba mieć tylko nadzieję, że nie odbije się ona na zdrowiu, a nawet życiu mieszkańców powiatu tureckiego.
Fot. SP ZOZ Turek

Zrzucenie odpowiedzialności na lekarzy to świństwo, Panowie Seńko i Klecha nie poradzili sobie z problemem, a teraz się wybielają. Zatem życzę zdrowia drodzy Turkowianie.
Pierwszy odważny dyrektor który postawił warunki grupie lekarzy, to tylko może przywrócić normalność w szpitalu
Młynarczyk i tak jest za delikatny wobec tego co się wyprawia w szpitalu. Rysiu Bartosik już by grzmiał i donosił gdzie popadnie. Chodzą słuchy, że umowa na dzisiaj nie jest podpisana i nie jest pewne, że chirurgia ruszy od 15 marca.
Jeżeli wydarzy się jakaś tragedia (odpukać) w czasie zamknięcia oddziału, to odpowiedzialność spadnie na koalicję PSL/PiS, a personalnie na Seńko, Kałużnego i Klechę
Ludowcy zakiwali się. Szkoda, że eksperymentują na zdrowiu pacjentów. A koalicjant PiS siedzi cicho i zaciera ręce. Wg nich im większy burdel i chaos tym lepiej. Odpowiedzialność zrzucą na PSL i w wyborach PSL polegnie równo.