Turek. Zmieniają kluby jak rękawiczki. Powinni zdać mandaty?
Podczas sesji absolutoryjnej przewodniczący rady Dariusz Jasak poinformował, że rozwiązany został klub radnych „Turkowianie Razem”. Do klubu należeli radni: Elżbieta Niespodziańska, Radosław Idzikowski i Paweł Borowski. W wyborach mandaty zdobyli reprezentując stowarzyszenie Rozwój i Przyszłość.
Cała trójka zadeklarowała przystąpienie do burmistrzowskiego klubu „Ziemia Turkowska”. Nie minął jeszcze trzeci rok kadencji rady miasta, a wspomnieni rajcy są już w trzecim klubie!!! Takie skakanie z kwiatka na kwiatek wiele mówi o ich poczuciu lojalności i odpowiedzialności za własne słowo.
Czy powinni zdać mandaty?
Przypomnijmy, iż niedawno polityczny transfer zaliczył radny Wojciech Rygiert, opuszczając klub Towarzystwa Samorządowego i przechodząc do klubu burmistrza. Wybory co prawda odbywały się w okręgach jednomandatowych, ale żaden z radnych-skoczków nie startował ze swojego własnego komitetu. W radzie miał reprezentować określoną grupę wyborców. Na radnego Rygierta nie głosowali wyborcy przychylni Romualdowi Antosikowi. Zmieniając barwy klubowe radny opuścił także swoich wyborców.
Można pokusić się o tezę, że radni Borowski i Idzikowski będąc drugą kadencję w radzie z mocnymi mandatami (zdobyli wiele głosów) wybór zawdzięczają w znacznej mierze sobie. Na pewno jednak część wyborców kierowała się przy swoim wyborze tym, że reprezentowali oni RiP. Gdyby wiedzieli, że Idzikowski i Borowski będą dla własnych korzyści wchodzić w koalicję z PiS, nie jest pewne czy oddaliby na nich głos.
Zmiana barw klubowych w trakcie kadencji jest mało etyczna.
Paweł Borowski zachował funkcję wiceprzewodniczącego rady (kilkaset zł diety więcej niż szeregowy radny). W kuluarach mówi się, że Radosławowi Idzikowskiemu burmistrz pomógł „załatwić” zmianę miejsca pracy.
Czy takim radnym można zaufać?
Radni Elżbieta Niespodziańska i Wojciech Rygiert po raz pierwszy zostali radnymi. Zmieniają kluby jak rękawiczki. Jeszcze nic nie osiągnęli w działalności publicznej, nie zostali zweryfikowani ponownie w wyborach, a już grają tylko na siebie. Najważniejsze, aby być blisko władzy. Nie sztuką iść do obozu władzy. Nie sztuką jest opuszczać w danej chwili zespół słabszy i iść do silniejszego.
Swoich wyborców można godnie reprezentować niekoniecznie będąc w obozie władzy.
Czy takim radnym można zaufać? Uczciwiej byłoby, gdyby barwy klubowe zmieniano po przepracowaniu całej kadencji, a nie w jej trakcie. Wówczas w kampanii można powiedzieć otwarcie, że z tymi kolegami, z tym klubem nie jest mi po drodze, dlatego startuję teraz z innego. A zmienianie barw w trakcie kadencji to złamanie kontraktu, złamanie umowy.

Ten tekst to ma autora ? Śmierdzi Młynarczykiem i jego teorią o upolitycznieniu samorządów.
Czego tu szukają „spadochroniarze” …diety i kasy
Nie powinni ale jest to etycznie wobec wyborców wątpliwe. Cóż zobaczymy ilu się ostanie po wyborach. Moim zdaniem wybrali tonący okręt i za dwa lata o większości już nie usłyszymy. Z korzyścią dla Turku.
Najpierw RIP później swój własny klub a teraz ZT w ciągu dwóch lat to niezły wynik, ciekawe gdzie za rok pójdą 🙂
Czy aby nie są to tylko zabiegi aby pozostać przy grupie która jest przy władzy?
Gdzie pracuej żona Idzikowskiego?
Karierowicze, tylko blisko władzy. Trzeba takie postawy radnych potępiać.