Turek. Kadencja burmistrza mogła i powinna być zdecydowanie lepsza
Na łamach Turek24 zrelacjonowaliśmy już konferencję prasową Romualda Antosika i radnych Ziemi Turkowskiej poświęconą podsumowaniu mijającej kadencji. Materiał przygotowany przez burmistrza nie miał charakteru sprawozdania. Był raczej pijarowym przekazem na użytek trwającej kampanii wyborczej. Minione 4 lata nie były jednak pasmem nieustających sukcesów, jak to próbował zaklinać włodarz Turku.
Nikt nie lubi mówić niepytany o swoich porażkach. Dlatego poniekąd rozumiem burmistrza, że na konferencji prezentował Turek pod jego rządami jako krainę miodem i mlekiem płynącą. Na pytanie Turek24 o wskazanie swoich porażek burmistrz miał problem (nie chciał?) z udzieleniem przekonywującej odpowiedzi. Czytelnikom Turek24, wyborcom należy się więc pełniejszy obraz ostatnich czterech lat.
Po pierwsze: mataczenia przy budżecie obywatelskim
To nie jest niezrozumienie idei budżetu obywatelskiego, jak mówił na konferencji Romuald Antosik. Nikt nikogo nie wmontowywał w polityczną rozgrywkę z budżetem obywatelskim w tle. Od pierwszej edycji w całym procesie źle rozłożono priorytety. W pierwszych edycjach najważniejszym elementem budżetu obywatelskiego powinny być regularne spotkania mieszkańców z przedstawicielami władz, podczas których rozmawia się o przeznaczeniu wspólnych pieniędzy. Najpierw edukacja i zaproszenie do współpracy, a dopiero później głosowania, bez których tak naprawdę też można się obejść.
Ideą budżetu obywatelskiego nie jest uczynienie plebiscytu, które osiedle i który radny jest bardziej operatywny. Budżet partycypacyjny to zaproszenie mieszkańców do współpracy, do współodpowiedzialności za swoją ulicę, za swoje osiedle, za swoje miasto.
W Turku budżet obywatelski praktycznie spłycono do składania wniosków i głosowania. Na dodatek cały proces nie był transparentny. Wcześniej zabrakło informacji czym jest partycypacja społeczna, zabrakło szerokich konsultacji, promocji idei i zasad budżetu obywatelskiego. Te etapy w pierwszej i drugiej edycji powinny potrwać łącznie kilka miesięcy, może nawet pół roku. Dopiero później należało przechodzić do etapu składania wniosków, głosowania.
O próbach mataczenia przy budżecie obywatelskim pisaliśmy na stronach Turek24 wielokrotnie. Nie chodzi o to, by teraz przypominać te błędy z przeszłości, ale dziwi dlaczego burmistrz nie wyciąga wniosków. Osoby najbardziej zaangażowane w nieetyczne zachowania znalazły się na jego listach wyborczych, które burmistrz firmuje własnym nazwiskiem.
Po drugie: zapaść inwestycyjna Turku
Symbolem kadencji 2014-2018 pozostanie spadek poziomu inwestycji majątkowych do poziomu gmin wiejskich kilkukrotnie mniejszych od Turku. Można próbować zrozumieć zamysł burmistrza, że chciał znacząco obniżyć zadłużenie miasta „zamrażając” inwestycje przez pierwsze lata, by chwalić się tym wskaźnikiem podczas kampanii wyborczej. Niemniej taka strategia jednak odbija się na mieszkańcach. Poprawienie komfortu życia i zamieszkiwania w Turku znowu odłożono w czasie.
Dla jasności: nie krytykuję inwestycji, które zrealizował burmistrz. Doceniam również te mniejsze przedsięwzięcia jak chodniki, uliczki osiedlowe, place zabaw, w tym wodny plac zabaw, siłownie, etc. Każda z nich w mniejszym lub większym stopniu służy mieszkańcom. Mój zarzut dotyczy skali. Przez cztery lata można było i należało zrobić zdecydowanie więcej.
Po trzecie: brak polityki mieszkaniowej i wycofanie się z budowy drogi 3Z
W Turku nadal nie wiemy gdzie władze miasta preferują rozwój mieszkalnictwa jednorodzinnego. Czy to będzie północna część miasta na Zdrojkach Prawych czy też może południowa część Turku. Przez cztery lata przynajmniej jakąś koncepcję można było wypracować. Rezygnacja z drogi 3Z miałaby sens tylko w przypadku gdyby w najbliższych 5-10 latach miasto miałoby inwestować na południe od ulicy Słonecznej czy też w rejonie ulicy Leśnej. W takiej sytuacji po co opracowywano dokumentację na drogę 3Z, występowano o uzyskanie pozwolenia na jej budowę, a potem z hukiem się z tego wycofywano? Zamieszanie z drogą 3Z stało się symbolem chaosu i decyzyjnego paraliżu.
Po czwarte: brak współpracy ze środowiskiem przedsiębiorców
Przez całą kadencję można było odnieść wrażenie, że swoje burmistrzowanie Romuald Antosik oparł na kontrze wobec osób prowadzących działalność gospodarczą. Zwieńczeniem tego było zwiększenie dla przedsiębiorców opłat za śmieci. I bardziej nawet chodzi o styl w jakim to wprowadzono i sposób w jakim o tym fakcie informowano opinię publiczną. Błędem było niezaproszenie zainteresowanych firm do włączenia ich do miejskiego systemu cieplnego. Trudno zrozumieć dlaczego w tej sprawie burmistrz nie próbował się porozumieć z Profim czy z Mirandą.
Po piąte, po szóste, po siódme…
Wymienić można jeszcze wiele przypadków porażek, błędów czy zaniechań.
- znacząca podwyżka opłat za ciepło,
- brak mieszkań komunalnych,
- nieudany przetarg na fotowoltaikę,
- brak systemu wsparcia dla osiedlenia się z powrotem w Turku kończących naukę studentów,
- brak spójnej sieci tras rowerowych i alei spacerowych,
- polityka kadrowa i przegrane procesy sądowe z pracownikami,
- itd., itp.
Czy były sukcesy?
Oczywiście, że były również sukcesy. Dostrzegam je i doceniam. Burmistrz w swoim tzw. sprawozdaniu wolał nie mówić o swoich porażkach. Czuję się więc zwolniony z przypominania jego sukcesów. Tym bardziej, iż burmistrz sam jest pijarowcem i w swoim najbliższym otoczeniu ma propagandystów, którzy to robią cały czas. Pytanie czy w ten sposób pomagają swojemu pryncypałowi, ale na to pytanie Romuald Antosik musi już sobie odpowiedzieć sam.
Czy po ewentualnej wygranej w wyborach Romuald Antosik będzie miał wystarczającą siłę, by wznieść się ponad swoje otoczenie i swoich suflerów, by dokonać istotnej korekty swojego burmistrzowania? Czas pokaże. Szkoda, że burmistrz w wyborach nie będzie miał poważnego kontrkandydata.
Póki co Romuald Antosik ma największe szanse, by ponownie wygrać wybory. Mając za kontrkandydatów takie „osobistości” jak Dariusz Kałużny czy też Piotr Bińkowski, to reelekcja burmistrza wydaje się więc wielce prawdopodobna. Kandydat Towarzystwa Samorządowego także nie będzie w stanie poważnie zagrozić burmistrzowi w pierwszej turze wyborów. Nadzieją nieprzejednanej opozycji jest doprowadzenie do II tury, w której może być już różnie.
Dariusz Młynarczyk
Ps. Ktokolwiek po wyborach będzie piastował urząd burmistrza, Turek24 niezmiennie będzie krytycznie przyglądał się decyzjom i poczynaniom włodarza miasta.
