Czy wody opadowe i roztopowe zatopią starostę?
Obszarów, na których dochodzi do iskrzenia pomiędzy powiatem a miastem jest coraz więcej. Zbliżające się wybory podkręcają tylko atmosferę napięcia i nieufności pomiędzy starostą a burmistrzem. Dowolna interpretacja przepisów staje się narzędziem w bieżącej walce politycznej. Celuje w tym niestety włodarz powiatu.
Opinia publiczna była już świadkiem żenującego braku współpracy obu samorządowców przy okazji lokalizacji myjni samochodowej na os. Wyzwolenia. Niedługo ciąg dalszy nastąpi, gdyż starosta ponownie wydał pozwolenie na budowę myjni. Starosta z burmistrzem toczyli też spór o definicję „białego piasku” jako powierzchni biologicznie czynnej, co zablokowało powstanie centrum sportów plażowych na terenie OSiR przy ul Armii Krajowej. Kolejnym spornym tematem staje się odprowadzanie wód opadowych z dróg powiatowych.
Budżet powiatu „trzeszczy w szwach”?
Finanse powiatu zawsze były materią skomplikowaną. Starosta nie dysponuje środkami własnymi na takim poziomie jak gmina czy województwo. Budżet w dużej mierze opiera się na różnego rodzaju dotacjach i subwencjach. Gdy starosta nie potrafi pozyskać środków zewnętrznych na inwestycję, którą chwali się na potęgę w lokalnych mediach, to przychodzi mu sfinansować ją zwiększając zadłużenie i nadwyrężając budżet powiatu. Tak jest w przypadku przebudowy oddziałów szpitalnych. Przynajmniej dwukrotnie starosta poniósł porażkę zabiegając o środki z urzędu marszałkowskiego. Skutek jest taki, że powiat musi emitować obligacje na łączną kwotę 6 milionów złotych.
Powiat ma coraz większy problem z finansowaniem bieżących zobowiązań. W nieoficjalnych rozmowach potwierdzają to pracownicy starostwa. Nawet starosta na posiedzeniu jednej z komisji przyznał poza protokołem, że trzeba rolować zadłużenie.
Czy problemy finansowe powiatu są przyczyną nieregulowania opłat za odprowadzanie wód opadowych i roztopowych od początku 2018 roku ?
Polityka ważniejsza od prawa czy może powiat traci płynność finansową?
Od początku 2018 r. narasta kolejny spór pomiędzy powiatem a miastem. Wraz z wejściem w życie nowej ustawy Prawo Wodne zmieniły się zasady rozliczania za odprowadzanie wód opadowych. I chociaż PiS współrządzi w powiecie, to i tak nie śpieszno mu z uznaniem nowych zasad rozliczania.
Aż do czerwca 2018 r. powiat nie regulował opłat za odprowadzanie wód opadowych lub roztopowych. Zadłużenie z tego powodu urosło do kwoty ok. 180 tys. zł. W tym okresie trwała twórcza interpretacja przepisów pomiędzy powiatem a miastem. Powiat kwestionował wyliczenia opłat dokonanych przez PGKiM w Turku. Starosta samodzielnie uznał, jak to ma w zwyczaju, że to ona ma rację.
Powiat turecki dokonał adekwatnego wyliczenia samodzielnie, traktując je jako obowiązujące, co najmniej do zakończenia sporu w tym zakresie – w zastępstwie starosty informuje Dariusz Kałużny.
W czerwcu skończyła się cierpliwość PGKiM, które zagroziło odcięciem powiatowych urządzeń od kanalizacji deszczowej. W ciągu kilku dni od otrzymania takiej groźby powiat pośpiesznie przelał na konto komunalki 90 tys. złotych, czyli połowę zadłużenia z tego tytułu.
Czyżby starosta uznał, że w 50% nie ma już racji?
Sytuacja jest dziwna. Powiat nie uznaje wyliczeń PGKiM, ale od czerwca płaci 50% należności. Jednocześnie starosta nie zdecydował się na drogę sądową w sporze z miastem (PGKiM).
Wyjaśnienia są dwa:
- albo Mariusz Seńko obawia się porażki sądowej w trakcie kampanii wyborczej,
- albo w kasie powiatu zionie pustką i brakuje kasy na regulowanie zobowiązań.
Polityka starosty jest ryzykowna, by nie powiedzieć, że nieodpowiedzialna. Do wyborów będzie wmawiać naokoło, że to on ma rację w sporze z PGKiM. Niektóre lokalne media, które powiat hojnie dofinansowuje, będą tę „prawdę objawioną” powielać. A zadłużenie powiatu dalej będzie rosło. Przynajmniej do czasu, aż znowu PGKiM straci cierpliwość i zagrozi odcięciem powiatowych urządzeń.
Od 1 stycznia 2018 r. do 23 lipca 2018 r. powiat turecki z tytułu odprowadzania wód opadowych lub roztopowych wpłacił na konto PGKiM kwotę 129,2 tys. złotych. Według miejskiej spółki kwota do zapłaty wynosi 225 tys. złotych. Pozostaje jeszcze kwestia naliczenia odsetek.
Dariusz Młynarczyk
