„Hieny” w debacie o szpitalu? Bartosik przekroczył granicę
Czy tak dziś wygląda język parlamentarzysty? Poseł PiS Ryszard Bartosik, komentując sytuację szpitala w Turku, nazwał ludzi „hienami”. To nie jest już polityczna polemika, lecz brutalna próba odczłowieczenia osób, które mają odwagę pytać o los jednej z najważniejszych instytucji w powiecie.
Język pogardy zamiast odpowiedzi
W sprawie turkowskiego szpitala mieszkańcy mają pełne prawo do emocji. Mówimy przecież o placówce, od której zależy zdrowie i życie ludzi. To temat, który budzi niepokój, pytania i uzasadnioną krytykę.
Zamiast rzeczowej odpowiedzi poseł PiS Ryszard Bartosik postanowił sięgnąć po język pogardy.
We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych napisał o „wszystkich hienach lokalnych i tych z województwa”, odnosząc się do osób komentujących sytuację SP ZOZ w Turku.
To słowo nie padło przypadkiem.
„Hieny” — a więc nie mieszkańcy, nie samorządowcy, nie ludzie zatroskani losem szpitala, lecz zwierzęta, symbol żerowania i padlinożerstwa. To klasyczny mechanizm odhumanizowania przeciwnika.
I właśnie to jest w tej sprawie najbardziej bulwersujące.
Hieny – to ma być język parlamentarny?
Czy naprawdę tak ma dziś wyglądać debata publiczna?
Poseł Rzeczypospolitej, zamiast tłumaczyć sytuację szpitala, odpowiada inwektywą. Zamiast dyskusji — pogarda. Zamiast argumentów — etykietowanie ludzi.
To język, który bardziej przypomina polityczne wiece najgorszego sortu niż standardy, jakich można oczekiwać od parlamentarzysty.
Co więcej, takie słowa wpisują się w szerszy, dobrze znany styl politycznej komunikacji PiS — język podziału, stygmatyzowania i wykluczania. Język, w którym przeciwnik nie jest partnerem do rozmowy, lecz kimś „gorszym”, kogo trzeba napiętnować.
Nawet najbardziej gorący spór polityczny nie daje prawa do nazywania ludzi „hienami”.
Szpital to nie pole wojny politycznej
Najbardziej niepokojące jest to, że obraźliwe słowa padły w sprawie szpitala. Mieszkańcy pytają o bezpieczeństwo pacjentów, o kondycję placówki, o odpowiedzialność władz. To są pytania absolutnie fundamentalne.
Nazwanie takich osób „hienami” to policzek wymierzony wszystkim, którzy chcą wiedzieć, co dzieje się z turkowskim szpitalem.
Bo krytyka władz nie jest hienizmem. To demokracja.


