Kabaret. Kuriozalny komunikat starostów i dyrektora szpitala
Najnowszy komunikat podpisany przez starostów i dyrektora szpitala bardziej przypomina kabaret niż poważne stanowisko władz powiatu i szpitala. Sanepid w Turku nie potwierdził zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów, choć wskazał na uchybienia sanitarne, m.in. brudne lampy i owady wewnątrz kloszy. To kolejne ustalenia podważające narrację władz o rzekomym zalaniu chirurgii.
Mimo wcześniejszych dokumentów i oficjalnych odpowiedzi instytucji publicznych, autorzy komunikatu (starosta Jan Smak, wicestarosta Władysław Karski, dyrektor Jacek Sawicki) nadal podtrzymują wersję o rzekomym zalaniu oddziału chirurgii. Co więcej, jako argument przywołują fakt, że spółka DaVita prowadzi obecnie prace remontowe na własny koszt.
Problem w tym, że sama spółka DaVita jasno wskazała, iż prowadzone obecnie prace nie mają żadnego związku z rzekomą awarią ani zalaniem chirurgii. Jak wynika z korespondencji przekazanej jednemu z lokalnych stowarzyszeń, remont był ustalony z dyrekcją szpitala znacznie wcześniej i dotyczy modernizacji instalacji związanej ze stacją uzdatniania wody.
Innymi słowy — obecne roboty nie są usuwaniem skutków żadnej awarii, lecz wcześniej zaplanowaną modernizacją.
To stawia najnowszy komunikat władz powiatu w jeszcze bardziej niezręcznym świetle.
Czy wszyscy się mylą, tylko starostwo ma rację?
W tej sprawie mamy już stanowiska kilku niezależnych podmiotów.
- Operator stacji dializ zaprzeczył awarii.
- Wojewoda Wielkopolski poinformował, że kontrola nie potwierdziła ani awarii kanalizacji, ani zalania oddziału chirurgii.
- Również dokumenty Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Turku nie potwierdzają narracji o katastrofalnym zalaniu.
Wręcz przeciwnie — z dokumentacji PSSE wynika jednoznacznie:
„Stwierdzony stan sanitarno – higieniczno – techniczny nie stanowił zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów.”
To zdanie jest absolutnie kluczowe.
Bo skoro stan oddziału nie stanowił zagrożenia dla życia i zdrowia, to dlaczego opinii publicznej przedstawiono obraz sytuacji sugerujący pilne, dramatyczne skutki zalania?
Co naprawdę wykazał Sanepid?
Kontrola sanepidu wskazała uchybienia, ale miały one charakter sanitarny i porządkowy.
W dokumentach pojawiają się m.in. informacje o:
- zabrudzonych lampach,
- muchach znajdujących się wewnątrz lamp,
- innych uchybieniach higieniczno-technicznych na oddziale.
To oczywiście są sprawy wymagające reakcji i poprawy standardów, jednak trudno je utożsamiać z narracją o nagłym zalaniu spowodowanym awarią kanalizacji stacji dializ.
Coraz mocniej wygląda to na próbę stworzenia wygodnej wersji wydarzeń, która nie wytrzymuje konfrontacji z dokumentami.
Kabaret czy kryzys wiarygodności?
Im więcej dokumentów trafia do redakcji, tym bardziej kuriozalnie brzmi ostatni komunikat starostów i dyrektora.
Bo jeśli operator stacji dializ mówi jedno, wojewoda mówi drugie, sanepid wskazuje coś jeszcze innego, to czy naprawdę mamy uwierzyć, że wszyscy się mylą, a tylko starostwo i dyrekcja szpitala mają monopol na prawdę?
To nie tylko budzi poważne wątpliwości.
To zwyczajnie ośmiesza urząd starosty i podważa zaufanie mieszkańców do oficjalnych komunikatów władz powiatu.


