m. TurekSamorząd

Budżet Turku. Korzeniowski punktuje słaby projekt burmistrza

Podczas sesji Rady Miejskiej Turku radny Zbigniew Korzeniowski zgłosił 14 poprawek do budżetu miasta na 2026 rok. To spójny pakiet zmian, który obnażył słabość projektu przygotowanego przez burmistrza.

Budżet pod ostrzałem radnych KO

Dyskusja nad projektem budżetu na 2026 rok pokazała wyraźną różnicę podejścia do finansów miasta. Radni Koalicji Obywatelskiej – Zbigniew Korzeniowski i Marta Kiszewska – wprost skrytykowali propozycję burmistrza jako niespójną, nazbyt zachowawczą i pozbawioną długofalowej wizji rozwoju miasta. Ich stanowisko kontrastowało z wypowiedziami radnych popierających włodarza. Radni ekipy Antosika i sam burmistrz głosili, że budżet jest prorozwojowy, gdy tymczasem na inwestycje burmistrz zaplanował jedynie 13% wszystkich wydatków. Trudno nazwać taki budżet prorozwojowym.

Gdy strona proburmistrzowska zaczęła zarzucać radnym KO brak własnych propozycji, całkowicie pominięto fakt, że poprawek nie zgłosili również radni Ziemi Turkowskiej, Lewicy czy klubu „Łączy nas Turek”.

„Tego budżetu nie da się naprawić”

Marta Kiszewska

Na te zarzuty odpowiedziała Marta Kiszewska, jasno wskazując, że 14 poprawek zostało przygotowanych, jednak projekt burmistrza jest na tyle słaby, iż nie da się go „naprawić” z poziomu poprawek zgłaszanych przez radnych. Ten budżet jest na tyle słaby wg radnej KO, że powinien być opracowany od początku, ale już wg innej filozofii spojrzenia na miasto. To jednak jest już kompetencja burmistrza, a nie radnych. Ta wypowiedź została jednak celowo lub nie – zinterpretowana jako brak poprawek, co stało się pretekstem do ataków na radnych KO.

Korzeniowski wchodzi do gry

Zbigniew Korzeniowski

W odpowiedzi Zbigniew Korzeniowski formalnie zgłosił komplet 14 poprawek, przygotowanych wspólnie z Martą Kiszewską, i konsekwentnie ich bronił podczas sesji. Pakiet był przemyślany, spójny finansowo i – co kluczowe – nie zwiększał ani deficytu, ani zadłużenia miasta. Żadna z poprawek nie ograniczała usług dla mieszkańców.

Radny zaproponował:

  • 600 tys. zł zwiększenia dochodów,
  • 1 mln zł oszczędności w wydatkach bieżących,
  • 200 tys. zł ze zmniejszenia rezerwy ogólnej.

Łącznie dało to 1,8 mln zł, z czego:

  • 1,05 mln zł zaproponowano na nowe zadania inwestycyjne,
    – na dokumentację przebudowy ul. Kaliskiej (400 tys.),
    – na dokumentację budowy sali sportowej przy SP nr 4 (400 tys.),
    – na dokumentację modernizacji ul. Młodych (150 tys.),
    – na opracowanie koncepcji miejskiej komunikacji publicznej (100 tys.)
  • 250 tys. zł na wsparcie MDK i klubów sportowych,
    – dla MDK 50 tys.,
    – dla klubów sportowych 200 tys.
  • 500 tys. zł na zmniejszenie deficytu i emisji obligacji.

Fakty zamiast agresji

Choć cała agresja ze strony burmistrza, przewodniczącej rady i radnych proburmistrzowskich skupiła się głównie na Korzeniowskim, to liczby są bezlitosne. To radni KO przedstawili realną alternatywę. Projekt burmistrza tej próby nie wytrzymał. Ekipa burmistrza nie potrafiła podejść merytorycznie do zgłoszonych poprawek. Stawianie zarzutów o niezgodnych z prawem poprawkach nad wyraz łatwo przychodziło obrońcom burmistrza i jemu samemu. Znamienne, że żaden radca prawny w trakcie sesji nie wypowiedział się na ten temat, chociaż byli wywoływani przez radnych proburmistrzowskich. A niektóre kuriozalne „argumenty” pani skarbik zasługują na omówienie w innym artykule. Podobnie jak skandaliczne prowadzenie sesji, błędy proceduralne i formalne popełniane przez przewodnicząca rady.

Wszystkie poprawki odrzucone. Bez wyjątków

Mimo spójności finansowej i jasno wskazanych źródeł finansowania wszystkie 14 poprawek zgłoszonych przez Zbigniewa Korzeniowskiego zostało odrzuconych głosami radnych popierających burmistrza. Bez znaczenia okazało się to, że propozycje nie zwiększały deficytu ani zadłużenia miasta.

Odrzucono każdą poprawkę, również te, które trudno uznać za kontrowersyjne czy polityczne.

MDK i sport? Też „nie”

Radni proburmistrzowscy zagłosowali przeciwko:

  • zwiększeniu dotacji dla Miejskiego Domu Kultury,
  • zwiększeniu dotacji dla klubów sportowych, z których mogłyby skorzystać lokalne stowarzyszenia sportowe, w tym m.in. Tur 1921 Turek.

Co szczególnie znamienne, przeciwko zwiększeniu środków dla klubów sportowych głosował także lider Lewicy – Marian Marczewski, który chętnie przedstawia się jako zwolennik Tura. W praktyce, gdy pojawiła się realna propozycja wsparcia sportu, zagłosował ramię w ramię z obozem burmistrza.

Kultura bez znaczenia

Bez mrugnięcia okiem przeciwko zwiększeniu dotacji dla Miejskiego Domu Kultury zagłosowali również radni Sulkowscy. Wsparcie instytucji kultury, która od lat zmaga się z ograniczonymi środkami i rosnącymi kosztami, nie znalazło uznania w oczach większości rady. Warto podkreślić, że na przyszły rok burmistrz zaplanował wyższe dotacje dla muzeum i biblioteki względem budżetu tegorocznego o 50 tys., natomiast dla MDK zaplanował obniżenie dotacji o 65 tys. zł. Skąd ta niechęć do MDK ze strony burmistrza? Czyżby chodziło o to, by radny Sulkowski mógł jeszcze bardziej narzekać na kulturę w mieście? A „wygospodarowanie” w ten sposób środki przeznaczyć na jego wątpliwej jakości pomysły?

Liczby przegrały z polityką

Głosowanie pokazało jasno: nie chodziło o jakość poprawek, ich zasadność czy korzyści dla mieszkańców. Chodziło wyłącznie o polityczne zwarcie i obronę projektu burmistrza – nawet jeśli oznaczało to odrzucenie propozycji dla kultury, sportu i realnych inwestycji.

W tym zestawieniu Zbigniew Korzeniowski pozostaje jednym z nielicznych radnych, którzy nie tylko krytykują budżet, ale potrafią przedstawić konkretną, odpowiedzialną i policzoną alternatywę. Nawet jeśli większość rady postanowiła ją odrzucić.

One thought on “Budżet Turku. Korzeniowski punktuje słaby projekt burmistrza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

czternaście − 5 =